Jako jedno z narzędzi seksszpiegostwa sławą namiętności i zdrady został owiany Salon Kitty, który powstał w hitlerowskich Niemczech. Oficjalnie: tajny, ekskluzywny dom publiczny dla dygnitarzy i dyplomatów marzących o dyskretnym seksie bez zobowiązań i ograniczeń, nieoficjalnie: lokal szpiegowski służący do pozyskiwania kompromitujących materiałów, nagrywania rzeczywistych poglądów, w efekcie – szantażowania i werbowania opłacalnych członków wyższych sfer.

20 wyspecjalizowanych prostytutek szkolono tygodniami, aby mogły m.in. rozpoznawać mundury i umiejętnie zbierać informacje od kochanków, które ukradkowo nagrywano. Dziewczęta były zobowiązane także do „pracy po godzinach”, czyli składania dodatkowych sprawozdań.

Szpiegowanie przez łóżko (czy też w łóżku) nie było obce także najsłynniejszym szpiegom w historii. Niektórzy agenci i agentki mieli wiele kochanek i kochanków dla własnej przyjemności, wysoko postawione persony były celowo przez nich uwodzone i omamiane, aby ciekawskie pytania seksownych szpiegów nie zostały uznane za podejrzane. Po udanym seksie, łączonym z alkoholem, języki rozwiązywały się bardzo łatwo, tak samo jak rozpinały koszule i wirowały koronki…

Poznajmy historię tych szpiegów, dla których miłość była tylko narzędziem służącym do efektywnego, dyskretnego szpiegowania, a także tych, którzy nie wyobrażali sobie życia bez licznych romansów. Miłość, nie tylko seks, bo nawet jeśli wykorzystany zakochałby się szczerze w szpiegu, ten – wyrachowany, z misją na celowniku – udawałby zakochanie, bawiłby się tą miłością, aby ostrożnie wiercić dziurę w brzuchu i prowadzić swój wywiad.

Kto wiedział, jak łączyć przyjemne z pożytecznym?

Przemytniczka, która miała romans z twórcą najsłynniejszego szpiega, Jamesa Bonda

Finalistka Miss Polonia, Miss Nart i Miss… Churchilla? Krystyna Skarbek jako pierwsza kobieta w historii została szpiegiem brytyjskiego wywiadu. Mimo poślubienia w 1938 roku Jana Giżyckiego, kobieta miała kochanków-agentów (jej drugie małżeństwo było prawdziwe tylko na papierze przez kilka lat), a z rąk jednego niedoszłego kochanka, fanatycznie w niej zakochanego Dennisa Muldowneya, spotkała ją śmierć.

Krystyna Skarbek podczas służby została odznaczona m.in. krzyżem Virtuti Militari. W 1944 roku prosiła przełożonych o wysłanie do Polski w celu pomocy powstańcom, lecz bezskutecznie przez długi czas.

Wiosną 1945 udała się do Kairu – i tam nastał koniec jej służby, za którą podziękowano jej odprawą w wysokości marnych 100 funtów. Wówczas Churchill miał ją nazwać swoim ulubionym wywiadowcą. Jednak kiedy Krystyna dostała zgodę na lot do Polski z brytyjską misją wojskową, to właśnie Churchill anulował loty.

Imała się różnych zajęć: pokojówki, telefonistki, stewardessy na statkach pasażerskich. Wówczas miała poznać Iana Fleminga, twórcę powieściowego Jamesa Bonda, a także stewarda Dennisa Muldowneya na statku „Rahuine”. Dzisiaj nazwalibyśmy go stalkerem, nachodził bowiem Krystynę w Londynie, a kobieta złożyła na niego skargę na policji. Nieszczęsna odrzuciła jego oświadczyny, a wzgardzony pchnął ją nożem w hotelu Sheulborne w Kensington.

41-letni mężczyzna został skazany na śmierć w Pentonville. 9 września 1952 roku, w dniu powieszenia, wierzył, że dołączy do swojej ukochanej w zaświatach.

„Zigzag” – szpieg, który na randce wyjawił swoją tajemnicę

Według oficera MI5 Edward Arnold Chapman kochał siebie, przygodę i kraj – kolejność nie jest przypadkowa. Dlaczego na podium nie zmieściły się ani szantażowane kochanki z wyższych sfer, ani jedna z kilku narzeczonych?

Nie próżnował w czasie II wojny światowej. Miał dwie narzeczone: Fredę Stevenso w Anglii oraz Dagmarę Lahlum w Norwegii.

Jako że Dagmara była powiązana z norweskim ruchem oporu, oboje zaczęli zbierać informacje na temat Niemców. Przyznał się jej do bycia brytyjskim agentem, ponoć w romantycznych okolicznościach, bo podczas randki na łodzi i smakując koniak. Chapman złamał szpiegowski sekret, bo dziewczyna była wyzywana od niemieckich dziwek.

Eddie Chapman

Co ciekawe, przez głęboki dekolt i seksowne szpilki sam Chapman przy pierwszym spotkaniu w barze w Skillebekk pomyślał, że Dagmara jest prostytutką.

Jednak gdzie dwie rywalki ze sobą konkurują, tam trzecia korzysta!

Po wojnie do łask powróciła jego przedwojenna kochanka, Betty Farmer, której nazwisko można uznać za prorocze, bo para prowadziła aż trzy farmy… dla odchudzających się.

Tak wiele szczęścia nie miała Dagmara, która została skazana na pół roku więzienia za zadawanie się z… niemieckim oficerem. Myślała, że Chapman nie żyje, nawet jakby chciała, nie miała jak udowodnić, że był to brytyjski agent.

Planowane wspólne otwarcie paryskiego baru lub pubu zmieniła na pracę w księgarni, następnie została fryzjerką, a także księgową. Chociaż do końca życia była samotna i bezdzietna, nigdy nie zemściła się na Chapmanie i nie ujawniła jego sekretów.

Zmarła na Parkinsona dwa lata później niż Chapman na zawał serca.

Dagmara Lahlum

Tancerka egzotyczno-erotyczna, a za kulisami podwójna agentka?

Mata Hari 6
Mata Hari była prawdziwie romantyczną duszą, począwszy od poślubienia o 21 lat starszego od siebie mężczyzny, kiedy osiągnęła pełnoletność, skończywszy na wysłaniu pocałunku w stronę plutonu egzekucyjnego, który ją rozstrzelał za szpiegowanie.

Miłość nie opuszczała jej nawet za kratami, jej ostatni prawnik bowiem był niegdyś jej kochankiem. Ilu ich miała Mata Hari, która dzięki bujnemu życiu erotycznemu wypracowała sobie bogatą sieć kontaktów w szpiegowskim światku, a jeszcze wcześniej dorabiała… na boku, uwodząc mężczyzn pracujących dla wojska czy rządu?

Na berlińskich, austriackich czy rzymskich scenach skupiała na sobie rozmarzony wzrok płci brzydkiej, kiedy popisywała się autorskim, indyjskim tańcem nazwanym temple dance. Niektórzy szli o krok dalej i na patrzeniu nie kończyli, wysyłali jej bowiem niemoralne propozycje, z których Mata Hari mogła przebierać.

W języku indonezyjskim pseudonim Maty Hari oznaczał Oko Dnia. Ciekawe, czy dla każdego kochanka była oczkiem w głowie…

50 twarzy Casanovy: kochanka, szpiega i czarnoksiężnika?

Gdyby ktoś – o dziwo – znudził się życiorysem Casanovy relacjonowanym przez historyków, powinien sięgnąć po jego Pamiętniki, w których kochanek XVIII wieku nie szczędził narracji na opowiadanie obrazów, o których odmiennie mogą mówić suche fakty.
Condoomgebruik in de 19e eeuw

Casanova nie był tylko pierwszorzędnym uwodzicielem już najmłodszych dziewcząt, poznawanych nawet w towarzystwie duchownych, ale także szpiegiem. Jedna z wersji wydarzeń opisujących przyczyny jego uwięzienia w Ołowianym Więzieniu w Pałacu Dożów, gdzie latem przez ołowiane pokrycie i piekielną duszność umierało się z gorąca, a zimą z przeszywającego chłodu, mówi, że Casanova został aresztowany za tajną służbę dla francuskiego ambasadora.

W jego Pamiętnikach można zaś wyczytać, że bezpośrednim powodem było posiadanie rozpraw z dziedziny magii, m.in. na temat obcowania z duchami pierwszego stopnia. Za pośrednictwem zdrajcy, który wmówił Casanovie, że znalazł kupca na jego książki magiczne, księgi trafiły do sekretarza inkwizycji, który miał uznać Casanovę za… czarnoksiężnika.

Po ucieczce z więzienia, podczas której – według Pamiętników – przeżywał chwile grozy na śliskim, ołowianym dachu, które jeszcze opiszemy – Casanova uciekł do Francji. Tam nie odpoczął, bo został zaangażowany w misję szpiegowską przez ministra spraw zagranicznych króla Ludwika XV. Miał policzyć jednostki w brytyjskiej flocie stacjonującej w Dunkierce.

Casanovie udało się wmanewrować przeciwników tak, że sami zaprosili go na zwiedzanie okrętów! Będąc pod wrażeniem głodu wiedzy nowego znajomego, brytyjscy oficerowie zaspokajali go wyczerpującymi odpowiedziami na pytania o uzbrojenie.

Wynagrodzenie za misję wydał oczywiście na kochanki. Przez jedną z nich – tancerkę Teresę Cassaci – mógł otrzeć się o śmierć, doprowadziła bowiem do pistoletowego pojedynku między nim a Franciszkiem Ksawerym Branickim, który upuścił trochę krwi. Który był współtwórcą konfederacji targowickiej i umknął karze śmierci przez powieszenie, wydanej przez Sąd Najwyższy Kryminalny w czasie insurekcji kościuszkowskiej.

To nie jest świat dla przyzwoitek

Kolejna kobieta-szpieg, świadoma swojej urody, w swoim pamiętniku napisała Życie to gra, w której człowiek wchodzi w jakąś rolę i musi ukrywać prawdziwe emocje.

Mowa o Betty Pack, którą przyszły mąż, Arthur Pack, zastał po prostu w swoim łóżku. Kiedy go uwiodła, był od niej dwukrotnie starszy. Wykorzystała fakt, że jako urodziwa, młoda kobieta brylowała na salonach wśród śmietanki towarzyskiej, wodząc powłóczystymi spojrzeniami, intrygując zerkaniem spod rzęs, świdrując wybranków wzrokiem, który mógł u nich wywoływać ciarki.

Betty Pack

Źródło: World War II database

Umiejętność przyciągania mężczyzn wykorzystała jako brytyjski szpieg.

Po gorących spotkaniach w pościeli, leżąc leniwie i nago w pierzynie, niby od niechcenia i niby z bezinteresowną uwagą wsłuchiwała się w głos spowiadających się kochanków – m.in. polskiego dyplomaty Edwarda Kulikowskiego, aby potem przekazać wszystko – może poza intymnymi szczegółami – Brytyjczykom.

Czego Betty Pack nie zdobyłaby dzięki uwodzeniu mężczyzn? Między innymi szyfrów marynarki wojennej nazistowskich Włoch od attache we włoskiej ambasadzie w Waszyngtonie. Prawdę wyznała tylko Charlesowi Brousse’owi, adiutantowi we francuskiej ambasadzie, swojemu ostatniemu mężowi. Razem zdobyli szyfry marynarki wojennej rządu Vichy, udając schadzkę kochanków, kiedy zostali nakryci.

Betty Pack przed śmiercią skomentowała, że wojny nie wygrywa się przyzwoitymi metodami. A skoro uratowała tysiące ludzi, nie mogła – jak każda szanowana kobieta – wycofywać się z gorszących przeciętne kobiety sytuacji.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone