CIA wydało ponad 20 milionów dolarów na ten projekt szpiegowski w latach 60. XX wieku. Projekt szpiegowskiego kota z zakamuflowanym podsłuchem. Do operacji wszczepiającej zwierzęciu system podsłuchowy przygotowywano się kilka lat, ale jej imponującego efektu nie uratowało rzekome dziewięć kocich żyć.

Gdyby kot był podsłuchem lub szpiegiem (dodajmy – zdyscyplinowanym szpiegiem…) z wbudowanym dyktafonem i minikamerką, jego największą zaletą nie byłby tylko długi czas pracy – aż do wyczerpania się wspomnianych dziewięciu żyć, ale też praca w trybie uśpienia (nawet do 20 godzin dziennie) z bardzo wysoką czułością na dźwięk – nawet ten niesłyszalny przez ludzkie ucho.

Wysłannik kota doceniłby też wbudowany noktowizor i zręczne poruszanie się kociego szpiega w ciemnościach mimo licznych przeszkód. Skoro o przeszkodach już mowa – wypadałoby też wspomnieć o inwigilacji w trudno dostępnych miejscach, bo dla kota nie jest wyzwaniem ukrycie się w małym kartonie, wazonie, prześlizgnięcie się przez bramę czy wejście przez małą klapkę.

Niby od niechcenia mógłby uzyskać dostęp do komputera, przemykając sprawnie po klawiaturze i rzucając okiem na ekran (na zapisywanie znaków wprowadzonych na klawiaturze jak oprogramowanie szpiegowskie SpyLogger nie ma co liczyć).

Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza w ubiegłym wieku najbardziej liczyła jednak na inną cechę szpiegowskiego kota: niewzbudzanie podejrzeń, bo kto w czasie poufnej rozmowy zaniepokoiłby się krążącym wokół kotem, widocznie szukającym albo przekąski, albo drepczącym bez określonego celu?

Kot miał zostać wyjątkowym, mobilnym urządzeniem podsłuchowym.

Jednak pomysłodawcy nie przewidzieli, że trening sobie, a kot… sobie. Projekt poniósł klęskę przez nieposłuszną, kocią naturę.

Ale 50 lat później Robert Wallace w serii telewizyjnej The World’s Weirdest Weapons twierdził, że kot był już nieposłuszny w czasie treningu i wówczas już podjęto decyzję o zamknięciu projektu.

Wówczas chirurdzy mieli ponownie pogrzebać w kotku, wyjąć z niego elektronikę, zaszyć kota z powrotem i pozwolić mu żyć długo i szczęśliwie… Niestety znamy inne zakończenie tej baśni.

Jak powstał projekt Akustyczny Kotek – Acoustic Kitty?

W pierwotnej wersji planu szpiegowski kotek, kocyborg (albo kociborg), miał niezauważalnie podsłuchiwać Rosjan przebywających na terenie Waszyngtonu, np. w radzieckich ambasadach.

Nagrywanie dźwięku i jego transmitowanie miało być możliwe dzięki mikrofonowi schowanemu w kanale usznym szpiegowskiego kota, nadajnikowi radiowemu wszczepionemu u podstawy czaszki (niektóre źródła mówią o wszyciu tego elementu w brzuch kota) oraz cienkiej antenie wszytej w futro akustycznego kotka. Jak skomentował to Victor Marchetti, asystent dyrektora CIA w latach 60. XX wieku:

Ogon miał być używany jako antena. Zrobili z niego ohydę. Testowali go i testowali. Odkryli, że jeśli zrobi się głodny, przestanie interesować się pracą, więc wszczepili mu kolejną antenę, aby uczucie głodu było ignorowane.

Szpiegowski kot - jak zrobić z kota podsłuch?

Tak uzbrojony, szpiegowski kot miał beztrosko krążyć wokół podsłuchiwanych osób, twórcy jednak nie wzięli pod uwagę kociej natury, sądząc, że kot da się wytrenować jak pies i będzie stuprocentowo posłuszny, mając na uwadze tylko dobro zadania.

Tragedia na czterech łapach i pod czterema kołami

Jako że koty chadzają własnymi drogami, pierwszy szpiegowski kot z podsłuchem wysłany na przeszpiegi również ruszył swoją drogą.

Pierwszą misją kota-szpiega miało być podsłuchanie rozmowy dwóch mężczyzn przed radziecką ambasadą przy Wisconsin Avenue w Waszyngtonie. Podekscytowany zespół CIA ukrywał się w furgonetce.

Akustyczny kot musiał przejść przez ulicę, aby dostać się w pobliże rozmawiających mężczyzn. Zdołał przeżyć  – czy też przejść – ok. 10 stóp, czyli ok. 300 metrów. Niestety opuściła go ostrożność i skupienie – wpadł wprost pod koła przypadkowej taksówki.

I ze sprawy było futro – czy bardziej dosadnie mówiąc, kuweta.

Projektowi odcięto finansowanie. Raczej nie dlatego, że ryzykowne było wystawianie na potencjalnie śmiertelne próby zwierząt czy eksperymentowanie z kolejnymi wszywkami, a z powodu środków utopionych do tej pory w projekcie.

20 milionów dolarów zostało zabite przez taksówkę.

Szpiegowski kot vs. szpiegowski pies

W ujawnionym raporcie znalazły się jednak pochwały! Projekt jako znaczące osiągnięcie naukowe został doceniony za zrealizowanie części teoretycznej, czyli wbudowanie w kota systemu podsłuchowego. Winą za oblanie decydującego egzaminu praktycznego obarczono niesubordynację szpiegowskiego kota, przez którą projekt został uznany za niepraktyczny, zwłaszcza wobec wysoko wyspecjalizowanych potrzeb CIA.

Czy któremukolwiek z naukowców przez głowę przebiegła myśl, że może kot jest za głupi na to, aby być rzetelnym szpiegiem? Z pewnością miłośnicy kotów powiedzą, że ocenianie inteligencji zwierzęcia po tym, czy posłusznie wykonuje wszystkie polecenia człowieka w zamian za poklepanie po głowę i przekąskę, nie jest właściwe.

Czy pies byłby lepszym szpiegowskim pupilem? Tak się składa, że w 1966 roku miała premierę brytyjska komedia, parodia filmu szpiegowskiego pt. Spy With a Cold Nose, opowiadający o psie z podsłuchem, mającym śledzić Rosjan. Przypadek?

Szpiegowski buldog miał być prezentem dla sowieckiego ministra, jednak misja znalazła się po znakiem zapytania, kiedy pies z podsłuchem – już w rękach Rosjan – zachorował. Wówczas brytyjski agent z weterynarzem musieli podążyć za psem, aby uratować go, zanim mikrofon zostałby wykryty.

Czy pies miał szansę spaść na cztery łapy? Sami zobaczcie.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone