Założenia kryminologii przestrzennej wyrosły z koncepcji ekologicznych, które wbrew potocznemu rozumieniu niewiele mają wspólnego z segregacją śmieci, oszczędzaniem wody i kupowaniem ekożywności. Nurt ten dotyczy o wpływu środowiska na przestępczość. Badanie takich zależności rozpoczęło się od tzw. szkoły chicagowskiej i dotyczyło przestrzennego rozkładu przestępczości w miastach.

Kryminologia przestrzenna opiera się na założeniu, że środowisko odgrywa ważną rolę w przestępstwie. Nie jest jedynie tłem działania sprawcy, a wręcz może wpływać na sam fakt wystąpienia przestępstwa oraz określać jego rodzaj i przebieg.

Można by rzec, że nic odkrywczego, wszakże intuicyjnie wyróżniamy w miastach dzielnice bardziej i mniej bezpieczne. Wrocławianin jeszcze w latach 90. XX wieku omijał szerokim łukiem fragment Przedmieścia Oławskiego, znanego bardziej jako Trójkąt Bermudzki, którego zła sława podobno stała się nawet twórczym impulsem muzycznego utworu Strzeż się tych miejsc zespołu Klaus Mitffoch. Warszawska Praga także doczekała się piosenki zawierającej radę: jeśli chcesz przeżyć, to zgodnie z zasadą, głowa do góry, nie pękać i już! Poznańskie Jeżyce, znane z cyklu powieści Małgorzaty Musierowicz, łódzkie Bałuty, szczecińskie Niebuszewo, gdańska Orunia czy krakowska Nowa Huta to dzielnice nazywane przez samych mieszkańców przestępczym zagłębiem.

Dzięki tego rodzaju badaniom wiemy, w jakich częściach miast czyha na nas niebezpieczeństwo, a nawet jak można je zminimalizować.

Eksperyment społeczny Zimbardo

Współczesna kryminologia silnie podkreśla znaczenie nie tylko samego środowiska, ale także społecznych postaw jego mieszkańców. Okazuje się bowiem, że zainteresowanie okolicą miejsca zamieszkania jest doskonałą metodą zapobiegania przestępczości.

Do wyjaśnienia tej zależności przydatna okazała się teoria rozbitych okien, opracowana w latach 80. XX w. przez Georga Kellinga i Catherine Coles. Koncepcja naukowców znalazła swoje źródło w przeprowadzonym wcześniej eksperymencie Philipa Zimbardo, psychologa społecznego kojarzonego przede wszystkim z eksperymentu więziennego na Uniwersytecie Stanforda.

W 1969 roku Zimbardo przeprowadził badania terenowe polegające na umieszczeniu w dwóch miastach starszych, używanych samochodów. Na miejsca eksperymentu wybrał na zasadzie kontrastu spokojne, bezpieczne, kalifornijskie Palo Alto i nowojorski Bronx, znany z wysokiego wskaźnika przestępczości. Z obu samochodów zdjęto tablice rejestracyjne i… czekano na reakcję lokalnej społeczności.

eksperyment Zimbardo

Jak można prędko wydedukować, samochód porzucony w Bronxie bardzo szybko wzbudził zainteresowanie złodziei i rabusiów. Zaledwie po upływie 10 minut został pozbawiony zawartości schowka i bagażnika, a nawet akumulatora i chłodnicy! Wraz z końcem dnia samochód stracił wszystkie ruchome i użyteczne części. Na przestrzeni kolejnych dni pojazd stał się przedmiotem aktów wandalizmu i chuligaństwa, a po trzech dobach pozostał z niego jedynie całkowicie zniszczony wrak.

Z kolei samochód pozostawiony w Kalifornii nie wzbudził przestępczego zainteresowania przez cały tydzień. W jeden z deszczowych dni pewien mężczyzna zamknął nawet maskę, aby deszcz nie napadał do silnika! Aby wzbudzić negatywne reakcję mieszkańców, sam Zimbardo postanowił wybić w aucie szybę. Dopiero to zainicjowało dewastację!

Rozbili szybę? Będzie jeszcze gorzej!

Jaka nauka płynie z tego eksperymentu? Akty przestępczych działań są wyzwalane przez przyzwolenie i brak reakcji. Jedna wybita szyba, której nikt nie wymieni, nie wstawi nowej, a tym samym nie okaże zainteresowania samochodem lub budynkiem, stwarza brak oporów w wybiciu kolejnej. To prowadzi z kolei do całkowitej dewastacji środowiska. Brak przejawów działania mechanizmów kontroli prawnej i społecznej to czynnik wysoce kryminogenny. Innymi słowy, to otwarta droga do rozwoju środowiska patologicznego i zwiększenia stopnia występowania także znacznie cięższych przestępstw.

Zero tolerancji dla nietolerancji?

Syndrom „rozbitych okien” stanowił podbudowę nowojorskiej polityki „zero tolerancji”. Zakładała ona natychmiastową reakcję i ściganie każdego, nawet najdrobniejszego przestępstwa. Doprowadzało to do skutków wręcz groteskowych. Mieszkańcy donosili służbom porządkowym, że sąsiad wychodził zbyt późno na spacer z psem, podsłuchiwał ich pod drzwiami albo zdecydowanie za często korzystał z windy. Hasło „zero tolerancji” objęło więc swym zasięgiem nie tylko działania przestępcze, ale także wszystkie nieakceptowane zachowania społeczne. Do przesadnego stopnia mieszkańcy poczuli się odpowiedzialni za zapewnienie porządku w okolicy miejsca swojego zamieszkania.

Bynajmniej nie oznacza to obalenia tezy, że działalność tzw. proaktywna, jest nieskuteczna w walce ze zjawiskiem przestępczości. Aktywowanie społeczności lokalnej do dbania o własne środowisko, to bardzo ważny element projektowania strategii zapobiegania przestępczości. Jednak jak we wszystkim, trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek.

Projektowanie bezpieczeństwa

Osiągnięcia kryminologii przestrzennej wykorzystywane są nie tylko przez samych kryminologów, ale też przez socjologów miasta i … architektów. Odpowiednie projektowanie przestrzeni miejskiej może bowiem wpłynąć na eliminację przestępczości na danym obszarze.

Podejście zapobiegania przestępczości za pomocą kształtowania przestrzeni (Crime Prevention Through Environmental Design), oparte na teorii defensible space Oskara Newmana, łączy w sobie wiedzę kryminologiczną, socjologiczną, psychologiczną, a także z zakresu architektury, urbanistyki i gospodarowania przestrzennego. Przedstawiciele tego podejścia stawiają sobie za cel stworzenie przestrzeni nieprzychylnej dla przestępców i bezpiecznej dla mieszkańców.

CPTED dotyczyło niegdyś aranżacji przestrzeni w taki sposób, aby mieszkańcy mogli z dużą łatwością ją kontrolować. Chodziło więc o odpowiednią gęstość i skalę zabudowy. Wyjątkowo podkreślano znaczenie więzi społecznych i poczucia przynależności. Obecnie założenia CPTED uzupełniono o stosowanie mechanicznych i technologicznych systemów zabezpieczeń, np. wzmocnionych szyb, rolet antywłamaniowych, alarmów, videodomofonów.

Zasady CPTED stosowane są szczególnie w budownictwie w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii. W Holandii korzyści z secure by design to spadek liczby włamań aż o 30%!

Najbezpieczniejsze osiedle w Polsce?

Specjalnie zaprojektowane bezpieczne osiedle powstało w 2004 roku w Siechnicach pod Wrocławiem. Osiedle Błękitne I, bo taką nazwę otrzymało, jest ogrodzone przejrzystą siatką i niską wysokością zalesienia. Ma to umożliwić mieszkańcom łatwą obserwację terenu. Obszar osiedla jest dobrze oświetlony, a umieszczone ławki pozbawione oparć (co ma zapobiegać rozsiadaniu się wandalom i lokalnym pijakom). Zgodnie z syndromem „rozbitych okien”, każde zniszczenie na terenie osiedla powinno zostać niezwłocznie naprawione.

Szereg zastosowanych zabezpieczeń, np. w postaci żaluzji antywłamaniowych, a nawet odpowiednio zaprojektowanych balkonów, na które trudniej się wspiąć, ma czynić Osiedle Błękitne I oazą bezpieczeństwa i spokoju. W przeciwieństwie do klasycznych osiedli zamkniętych nie ma tu prywatnej ochrony – nad porządkiem czuwają sami mieszkańcy.

Zaprojektuj bezpieczny dom

Ponieważ osiedle w Siechnicach jest jedynym w Polsce zbudowanym zgodnie z zasadami CPTED, pozostałe aglomeracje nadal borykają się z problemem włamań z kradzieżą do lokali mieszkaniowych. Jak się przed tym ustrzec? Samemu można wykorzystać elementy technologiczne koncepcji secure by design. Coraz popularniejsze minikamery do monitoringu i fotopułapki rejestrujące potencjalnych złodziei bardzo dobrze sprawdzają się w ochronie naszego mienia. Rozwój technologii umożliwił też monitoring domu przez Internet, dzięki czemu nawet podczas wyjazdu możesz zerkać do swojego pokoju czujnym okiem.

Nie należy jednak zapominać o pierwotnych filarach CPTED – wspólnocie mieszkańców. Jednym ze skutecznych sposobów kontroli przestępczości jest tworzenie straży sąsiedzkich. Taka nieformalna kontrola społeczna ma na celu zapobieganie sytuacyjne. Gotowość do wzajemnej współpracy, organizacja wart, natychmiastowe informowanie Policji o przejawach kryminalnej działalności w znacznej mierze zbliża do siebie mieszkańców i wpływa na wytworzenie się poczucia wspólnoty oraz odpowiedzialności za środowisko, którego są częścią.

Najczęściej jednak inicjatywy zmierzające do utworzenia straży sąsiedzkich kończą się niepowodzeniem. We współczesnym świecie ludzie są w stosunku do siebie nieufni i podejrzliwi. Istnieją także teorie, według których tego typu działania są w stanie zapobiec tylko określonym rodzajom przestępczości, jak kradzieże samochodów czy włamania do domów, i to tylko na określonym terenie. Straże sąsiedzkie mogą zapewnić bezpieczeństwo w swojej okolicy, ale nie znaczy to, że przestępcy zwyczajnie nie zmienią miejsca działania. Przestępstwa popełnią na innym osiedlu.

Mimo wszystko, warto zadbać o swoją okolicę, choćby poprzez nawiązywanie relacji ze współmieszkańcami, wzajemne obserwowanie swoich domów, szczególnie podczas wyjazdów. Kręcący się po terenie posesji sąsiad, z powodzeniem może odstraszyć potencjalnego włamywacza. Tworzenie bezpiecznej przestrzeni jest więc w dużej mierze zależne od nas samych.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone