Richard Lee McNair może pochwalić się nie jedną, lecz trzema ucieczkami z trzech różnych zakładów karnych. Przez wielu nazywany jest najlepszym na świecie uciekinierem. Czym zasłużył sobie na to miano?

Tytułowy bohater urodził się 19 grudnia 1958 roku i został skazany na dwukrotne dożywocie za zastrzelenie jednego mężczyzny i ranienie 4 kulami drugiego podczas jednego z napadów w Północnej Dakocie. Oprócz morderstwa, Richard wielokrotnie kradł. Człowiek ten jest jedynym w historii, który uciekł ze zwykłego więzienia, stanowego oraz federalnego. Jego historia z każdą ucieczką jest coraz ciekawsza, zobaczcie dlaczego.

Seryjny… uciekinier

Pierwsza ucieczka miała miejsce w 1988 roku. McNair został aresztowany w związku z podejrzeniem morderstwa. Podczas przesłuchania poprosił o skorzystanie z łazienki i już wtedy chciał uciec po raz pierwszy. Został jednak zatrzymany przez jednego z policjantów, który ponadto odnalazł przy podejrzanym ukryty, mały pistolet. Jak McNair stwierdził, był nawet gotów użyć broni, by się wydostać. Później tego samego dnia podejrzany był przetrzymywany w małym pomieszczeniu – tym razem był jednak zakuty w kajdanki zaczepione do krzesła. Gdy Richarda zostawiono samego w pokoju, ten użył balsamu do ust (który ukradł detektywowi), aby nawilżyć swoje dłonie. Dzięki temu były na tyle śliskie, że bez problemu mógł ściągnąć z nich kajdanki. Gdy zdołał się uwolnić z krzesła, uciekł z budynku i był ścigany po całym mieście.

Richard McNair

Jak opisuje policja, ścigany przemieszczał się też po dachach budynków i właśnie tam został otoczony przez stróżów prawa. To jednak nie pomogło, ponieważ McNair próbował wskoczyć i zejść na dół po drzewie, które rosło przy budynku; na jego nieszczęście nie udało mu się dobrze złapać gałęzi, dlatego spadł na ziemię i uszkodził sobie plecy. Gdy McNair trafił już za kratki (oczekiwał wtedy na wyrok w związku z morderstwem) także próbował uciec. Według zeznań strażników, w jakiś sposób udało mu się wyrwać 2 pręty w oknie, następnie z kawałków pościeli zrobił linę i przywiązał ją do łóżka. Zanim jednak zdołał wydostać się z celi, zatrzymali go strażnicy. Gdy w końcu został skazany za morderstwo, Richard został przeniesiony do więzienia stanowego w Bismarcku w Północnej Dakocie.

W 1992 roku bohater tego wpisu znów postanowił nie tracić czasu na życie za kratami. W październiku zdołał przedostać się za mury używając kanałów wentylacyjnych. Po ucieczce przebywał na „wolności” przez 10 miesięcy, aż w końcu został złapany w 1993 roku. Więzienie z Północnej Dakoty nie chciało go już z powrotem, twierdząc, że osadzony jest dość problematycznym lokatorem. Na tę prośbę, zaraz po złapaniu w 1993 roku, McNair został wysłany do bardzo dobrze zabezpieczonego więzienia federalnego w Pollock w Luizjanie.

Ucieczka, jak z filmów

Po 13 latach przebywania w Pollock, Richard McNair znudził się życiem w Luizjanie. Osadzony pracował tam jako osoba odpowiedzialna za naprawianie dużych wózków z torbami na listy. Według strażników McNair zajmował się nimi przez dość długi czas, co na pewno pozwoliło mu dobrze zaplanować swoją późniejszą ucieczkę, która miała miejsce w kwietniu 2006 roku. Richard po raz trzeci zbiegł z więzienia, a do swojego planu wykorzystał wspomniane wózki. Według detektywów, morderca wszedł do jednego z naprawionych egzemplarzy, który później został ofoliowany i przewieziony na palecie do niezabezpieczonego magazynu, z którego następnie Richard wydostał się na wolność. McNair przez cały czas oddychał za pomocą małej rurki, co wprawiło w zdumienie detektywów, którzy zastanawiali się, jak osadzony wytrzymał aż tyle czasu (przebywał w wózku około 3 godzin) mając do dyspozycji tak mało miejsca i powietrza; a warto też wspomnieć, że pogoda w Luizjanie jest dość upalna.

Kilka godzin po ucieczce, McNair został zatrzymany przez oficera Carla Bordelona przy torach kolejowych w Luizjanie. Pomimo tego, że zatrzymany nie miał przy sobie absolutnie żadnych dokumentów i pasował do rysopisu wystosowanego przez więzienie zaraz po ucieczce , udało mu się oszukać policjanta. McNair stwierdził, że nazywa się Robert Jones i wybrał się na jogging z hotelu pracowniczego do miejsca jego pracy (twierdził, że zajmował się naprawianiem dachów). Nawet podczas rozmowy zmienił swoje imię z Roberta na Jimmiego, ale policjant w ogóle się nie zorientował i puścił McNaira wolno. Całe zdarzenie – na nieszczęście policjanta – zostało zarejestrowane na kamerze umieszczonej w radiowozie.

Jak później tłumaczył się Carl Bordelone, McNair był bardzo spokojny, a jego opowieść o hotelu i pracy była bardzo realistyczna. Po 10 minutach McNair został puszczony wolno, a oficer niedługo potem zdał sobie sprawę, że rozmawiał z mordercą twarzą w twarz.

Policja ostrzegała opinię publiczną, że McNair jest bardzo niebezpiecznym byłym żołnierzem. Twierdzili, że poszukiwany jest bardzo inteligentny i przekonujący. Gdyby wdał się z kimś z rozmowę, ostrzegano, że może posługiwać się frazami „yeah, yeah, yeah”, „yep, yep, yep” i „nope, nope, nope”. Policja wspominała też, że McNair – choć był w więzieniu przez dwie dekady – bardzo dobrze zna się na komputerach i Internecie. 15 kwietnia, czyli 9 dni po ucieczce, poszukiwany trafił na listę 15 najbardziej poszukiwanych osób.

Richard McNair został ponownie schwytany dopiero po 18 miesiącach. Przebywa obecnie w najlepiej zabezpieczonym więzieniu na świecie, czyli w ADX-Florence w Kolorado. Z celi McNair napisał około 300 listów, w których opisał z detalami swoje wszystkie ucieczki, czas na wolności i morderstwo, przez które trafił do więzienia. Z wszystkich wiadomości powstała książka o tytule „The Man Who Mailed Himself Out of Jail”. Co ciekawe, oficjalna strona więzienia daje możliwość skontaktowania się z osadzonymi. Wystarczy znać jego pierwsze imię i nazwisko i dzięki temu w prosty sposób wyszukać numer referencyjny (który jest niezbędny do zaadresowania listu) np. tytułowego McNaira.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone