MEDYCYNA LUDOWA A ROŚLINY TRUJĄCE

Dawniej ludzie żyjący na wsi byli z naturą za pan brat. Mieli praktyczną wiedzę o cyklach przyrody, uprawie zbóż i życiu roślin, także roślin trujących. Niejeden dzisiejszy botanik mógłby się uczyć od naszych pradziadków! To natura dawała im lekcję, co jest pożyteczne, a co szkodzi. Dzisiejsza moda na powrót do medycyny tradycyjnej, czy alternatywnej, to nic innego, jak powrót do naszych ludowych korzeni. Nasi przodkowie, na długo przed odkryciami współczesnej nauki, szczególnie farmakologii, świetnie wiedzieli, co i kiedy stosować, czym się leczyć. Jednak znajomość właściwości roślin nie tylko pomagała w leczeniu schorzeń, na które nie wymyślono jeszcze lekarstw, ale umożliwiała narkotyzowanie się. W tym celu wykorzystywano rośliny trujące, a także mak oraz konopie. Medycyna ludowa wykorzystująca naturalne produkty roślinne musiała eksperymentować. Nigdy nie dowiemy się (nie robiono przecież takich statystyk), ile osób zmarło wskutek przedawkowania jakiejś rośliny trującej. Szybko odkryto, że to, co w małych ilościach pomaga, w większych może szkodzić, a nawet być zabójcze (w tym sensie racje miał Paracelsus, mówiący, iż to „dawka czyni trucizną”). Skutkiem ubocznym ludowego leczenia była wiedza, co i w jakich ilościach wywołuje stany narkotyczne i halucynacje.

WIEDZA TAJEMNA – ZNACHORZY I SZEPTUCHY

Wiedza ta była jednak wiedzą tajemną, niedostępną dla wszystkich chętnych. Wiąże się to z magicznym charakterem medycyny ludowej, obrzędowością, zaklęciami. Leczenie nie było traktowane w dzisiejszych kategoriach jako „zwykłe” leczenie objawowe oparte na wiedzy medycznej, ale jako ingerencja sił wyższych. Leczenie było zarezerwowane dla ludowych znachorów i szeptuch – postaci cieszących się na wsi dużym szacunkiem, ale jednocześnie wywołujących lęk. To właśnie znachorzy i szeptuchy miały największą wiedzę o roślinach trujących, narkotykach, których tajemnic strzegli. Z tego powodu informacje o stosowaniu naturalnych surowców odurzających lub narkotycznych na polskiej wsi są skąpe, nawet ci, którzy mieli jakąś wiedzę na ten temat ukrywali te wiadomości, gdyż stanowiły one odwieczne tabu.

CZEGO I JAK UŻYWANO?

Jedną z najpopularniejszych roślin halucynogennych był mak, znany Polsce już w średniowieczu, choć wielu badaczy wskazuje nawet na czasy prasłowiańskie. Historycy farmakologii zainteresowani wiedzą naszych przodków, twierdzą, że zajmował on szczególne miejsce w ludowej medycynie, chronił bowiem przed odwiedzinami dusz zmarłych ludzi. Wywar z makówek podawano nie tylko dorosłym w stanach lękowych, ale i dzieciom, głównie w okresach wzmożonych prac polowych, szczególnie tym niespokojnym i niesfornym (dzisiaj być może zdiagnozowanych pod kątem ADHD), aby dobrze spały. W lecznictwie ludowym wywar z makówek (suszonych lub niedojrzałych zielonych) podawany był nie tylko w celach leczniczych, ale także dla odurzania i wywoływania halucynacji.
Jak wiadomo z maku otrzymuje się opium, którego największa popularność przypada, w Europie i Stanach Zjednoczonych, na wiek XIX. Stosowane było jako środek przeciwbólowy, nasenny, uspokajający, ale także, a nawet przede wszystkim, jako odurzający głównie w postaci nalewki alkoholowej, zwanej laudanum, lub palone. Działanie opium było opisywane już w polskich zielnikach renesansowych.

Najbardziej charakterystycznymi gatunkami odurzających roślin trujących o dużym znaczeniu w polskiej kulturze ludowej były 3 gatunki roślin z rodziny Psiankowatych (Solanaceae):

  • pokrzyk wilcza jagoda
  • bieluń dziędzierzawa
  • lulek czarny

Znajdujące się w nich związki czynne wywołują silne działanie farmakologiczne. Są to alkaloidy tropanowe — przede wszystkim: atropina, skopolamina oraz hioscyjamina.

  • atropinawystępuje głównie w pokrzyku wilczej jagodzie (na zdjęciu poniżej), wywołuje halucynacje, powoduje zamęt myśli oraz stany silnego pobudzenia, a nawet wściekłości. Po pewnym czasie stan pobudzenia przechodzi w stan wyczerpania i swoistego „snu na jawie”, niekiedy o charakterze erotycznym.
  • skopolamina – znana z filmów szpiegowskich, powoduje bowiem „rozwiązanie języka”. Występuje w bieluniu dziędzierzawym. Wywołuje dosyć dziwny do opisania stan, bo jednocześnie pobudzenia, ale przejawiającego się stanem półsnu. Toksykolodzy określają go mianem „rozbudzony stan halucynacji”. Znajdujący się w hipnozie człowiek pozbawiony jest własnej woli, jednocześnie, pozostając przytomnym i zachowując zdolność myślenia, może prowadzić rozmowę, i co więcej, udzielać odpowiedzi na pytania, które wcześniej trzymał w ścisłej tajemnicy. Skopolamina powoduje prawdomówność.
  • hioscyjaminawystępuje w pokrzyku wilczej jagodzie. Powoduje halucynacje wzrokowe i słuchowe. Większe dawki powodują bardzo ciężkie zatrucia, już kilka owoców, przypominających granatowe jagody, może spowodować śmierć dziecka, zaś kilkanaście, dorosłego. Hioscyjamina powoduje ataki szału, w których jednak, podobnie jak w okresie halucynacji, zachowana jest pełna świadomość. W Polsce pokrzyk był używany w medycynie ludowej w zastępstwie mandragory – rośliny egzotycznej i tajemniczej.

 

Narkotyki, bieluń, wilcza jagoda, konopie

W na polskiej wsi znane były również konopie, które dotarły do Europy Zachodniej w XVII wieku. Pochodzą one z Indii – ojczyźnie marihuany i haszyszu. Marihuana była używana w medycynie, ale także jako „duchowy przewodnik do nieba” i jako środek inicjujący wizje artystyczne i literackie. Haszysz również wykorzystywany był w różnoraki sposób. Ponadto m.in. Arabowie używali go jako środka narkotycznego w celach terrorystycznych i morderczych (sekty izmailitów-haszyszynów). Działanie psychotropowe preparatów konopi jest zróżnicowane ze względu na zawartość czynnego składnika — najsłabszą postacią narkotyku jest marihuana, zawierająca około 10 % 9-delta czterohydrokannabinolu, haszysz — około 35-50 %, natomiast żywica (charas) ma około 90 %. W Polsce konopie miały od dawna znaczenie, tak lecznicze, jak i czarodziejskie. Stanowiły lek na wiele chorób. Odurzające właściwości  konopi były wykorzystywane w medycynie oficjalnej, w kulturze ludowej natomiast pełnił znaczącą rolę jako środek magiczny pozwalający nawiązać kontakt ze zmarłymi.

ZE WSI DO MIASTA – NARODZINY NARKOMANII

W wieku XIX i w pierwszych dekadach wieku XX istniały duże różnice pomiędzy wsią a miastem w stosunku do środków odurzających i narkotycznych. Były one spowodowane przemianami społecznymi, takimi, jak: rozwój nauki, w tym chemii i farmakologii, postęp technologiczny, modernizacja przemysłu oraz szybka urbanizacja. Można wymienić kilka różnic:

  • Na wsi „lekarstwa” produkował i dawkował znachor lub szeptucha, w mieście produkowano je na skalę przemysłową.
  • Poprzez masową produkcję leków powstających na bazie roślin halucynogennych, jak np. morfina, w miastach pojawił się problem narkomanii (szczególnie wśród bohemy artystycznej i w środowisku literackim). Jako że na polskiej wsi narkotyki nie były tak łatwo dostępne jak w mieście, można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nie istniało tam zjawisko narkomanii. Rośliny halucynogenne były wykorzystywane, ale trudno mówić o dużej skali uzależnień. Zdecydowanie więcej osób było uzależnionych od alkoholu.
  • Środki halucynogenne zostały pozbawione znaczenia magicznego, stały się sposobem na uzyskanie innego stanu świadomości, ale nie kojarzonego już z zaświatami.

Wszystkie te przemiany społeczne leżą u podstaw narodzin narkomanii. Narkomania, czy szerzej, wszelkie uzależnienia są w dużej mierze związane właśnie z przemianami społeczno-kulturowymi. Jest to szczególnie widoczne w dzisiejszych czasach – opisywanych przez socjologów – wielkiego przyśpieszenia komunikacyjnego, nieustannej zmiany modeli życia, ciągłego ruchu i podróży, presji mediów i ogromnych wpływów rynku konsumpcji. Wszystko to potęguje wzrost zachowań ryzykownych wywołujących uzależnienia zarówno chemiczne (np. narkotyki, alkohol, leki, dopalacze), jak i behawioralne (np. zaburzenia jedzenia, zakupoholizm, seksoholizm). Warto dodać, że Polska jeszcze do czasów II wojny światowej była krajem głównie wiejskim, większość Polaków była chłopami. Po wojnie zaczyna się duża migracja do miast (po części wymuszona przez komunistyczną władzę), co sprawia, że dotychczasowi chłopi przejmują wielkomiejskie wzory. W tym narkotyki. Dla następnych pokoleń są one już codziennością.

TESTY NA NARKOTYKI – NARKOTESTY

Zmiany społeczno-kulturowe spowodowały przewartościowania naszego podejścia do narkotyków. Nie mają już one znaczenia magicznego,nie są już przeznaczone dla wybrańców. Stały się powszechne. Zmieniły się okoliczności ich używania, ale nie same narkotyki. Pośród narkomanów w dalszym ciągu wykorzystuje się wywar makowy, z kolei konopie (marihuana, haszysz) cieszą się dużą popularnością wśród polskiej młodzieży. Są to jednak produkty tylko z nazwy naturalne, gdyż nierzadko wzmacniane chemicznie, aby szybciej uzależnić młodą osobę. Testy na narkotyki stają się coraz bardziej popularne w szkołach  w celu wykrycia osób ich używających. Wykorzystują je także zaniepokojeni zachowaniem swojego dziecka rodzice. W naszym sklepie jest szeroki wybór testów na narkotyki.

Artykuł powstał na podstawie: Barbara Kuźnicka, „Znaczenie roślin halucynogennych w polskich tradycjach kulturowych. Zarys problematyki” [w:] „Analecta”, nr 1/1, 1992, s. 111-222.

Podziel się tym
Tweet about this on TwitterShare on Reddit0Share on Google+0Share on Facebook14Share on LinkedIn0Email this to someone