Niedawno wraz z serwisem Pies.pl współtworzyliśmy konkurs, w którym czytelnicy i właściciele czworonogów mieli odpowiedzieć na pytanie „Gdyby Twój pies mógł chadzać własnymi drogami, gdzie by się udał i w jakim celu?”

Otrzymaliśmy mnóstwo ciekawych wierszy, sporo zaskakujących historii oraz bardzo kreatywnych sposobów użycia lokalizatora GPS dla psa Tractive TRATR1. Wybór był niezwykle trudny, lecz musieliśmy wybrać zwycięzcę. Wyróżniliśmy też kilka innych prac, które również spodobały się jurorom.

Konkurs wygrała Pani Katarzyna O. Serdecznie gratulujemy wygranej! Nagrodą w konkursie jest niezawodny, wodoodporny i niezwykle precyzyjny lokalizator GPS Tractive TRATR1. Zapraszamy do lektury!

lokalizator gps dla psa
Wiersz Pani Katarzyny O.:
„Mój kochany pies to prawdziwy kanapowiec.
Nie widzę go na wzgórzach pośród stada owiec,
Nie widzę go na torze, goniącego zająca,
Nie widzę jak nad morzem między falami pląsa.
A może to dlatego, że nie ma możliwości;
Mieszkamy w centrum miasta, miewamy wielu gości,
Wciąż brak wolnego czasu na dalekie wycieczki,
Takie, o których marzą wynudzone pieseczki.

A gdyby tak uchylić mojemu psu drzwi bloku,
Na plecy dać kij z workiem i dać swobodę kroku.
By poszedł tam gdzie marzy, gdzie instynkt podpowiada,
Założę się – olałby obszczekanie sąsiada.
Myślę, że na swój cel wybrałby las dziki,
By spotkać swoich przodków – najprawdziwsze wilki.
Usiadł by z nimi w kółku, dowiedział jak to jest,
Gdy jesteś dziki zwierz, a nie z kanapy pies.

Od wilków co w noc wyją, do nieba chylą lica,
Mój pies poleci w górę, do samego księżyca,
Odkryje Łajki ślady, odbite na orbicie,
Zbije z nią kosmo-piątkę gdzieś na krateru szczycie.
Mleczną drogą powróci do dalekiej Azji,
By spotkania z Hachikō nie stracić okazji.
On psu memu opowie na stacji Shibuya,
Jak to w miłości pies ze swym panem się buja.

Historia ta go wzruszy, przypomni o mnie sobie.
I wróci na kanapę we własnej psiej osobie.”

Katarzyna O.

lokalizacja psa przez telefon

Pierwszą wyróżniona pracą jest przepiękny wiersz Pani Aleksandry T. Jurorzy mieli ciężki orzech do zgryzienia, ale w wyniku burzliwych dyskusji postanowili wyróżnić pracę Pani Aleksandry.

Wiersz Pani Aleksandry:
„Nos zadziałałby w mig, w głowie plan już się tli,
gdzie by tu pobiec, gdzie by tu być.
Uszu nadstawiając, w te pędy już rusza, by przywitać
w tymże momencie sąsiada Janusza.
Gdy wstępnie przywitawszy, już plan jest gotowy,
właśnie galopem rusza na łowy.
Łapy mkną przez pola i lasy,
aż w końcu po drodze napotyka – zamiast dzika – kawał kiełbasy,
zjadając radośnie ten mały skarbek,
spogląda w prawo na rzeki skrawek,
z rozpędu susem skacze do wody
i wtem już w niej pływa do zabawy gotowy;
gdy kąpiel zaliczona czas na maseczkę błotną,
tu trochę dla zdrowia w panierkę brązową czas się obtoczyć,
po harcach szalonych już lekkim truchcikiem
wraca przez lasy, łąki i pola
by na drodze powrotnej dorwać patola,
ale że rzucić nie było komu,
czas najwyższy przyszedł, by wrócić do domu,
i tymże sposobem mój labrador drogi
pokonał w dzień jeden kawał drogi
i pomimo brudu, zlepionej sierści
wciąż kocham tego zwierza po szyji popieścić;
patyk porzucać trzeba było
by zobaczyć ukochany uśmiech na pysiu.
Tak więc, moi drodzy, wycieczka mojego psa by wyglądała,
gdyby mógł pobiec, gdzie dusza by zachciała.”

Aleksandra T.

Wśród wszystkich prac znalazła się również historia Pani Małgorzaty W., która rozpaliła wyobraźnię naszych jurorów:

Praca Pani Małgorzaty:
„Myślę, że gdyby mój pies mógłby chadzać własnymi drogami, to udałby się w tajemnicze miejsce, znane tylko psom, gdzie nikt inny oprócz nich nie ma wstępu. Pokazałby swoją Psiepustkę, podałby sekretne hasło, wpisałby tajny szyfr i wszedłby do środka.
Domyślam się, że psy potrafią potajemnie coś zmajstrować, więc nie mogłoby być inaczej. Idąc długim, nudnym korytarzem dałoby się usłyszeć dyskotekową muzykę i psie śpiewy. Po wejściu ogromnymi drzwiami z klapką, mój pies wpadłby w istny szał nie wiedząc, co zrobić najpierw – wrzucić coś na ząb, potańczyć, pośpiewać czy poszczekać ze znajomymi.
Po dłuższym zastanowieniu się, zapewne pierwsze ze stołu zniknęłyby psie rarytasy, popite świeżutką wodą i szampanem. Z pewnością później poszedłby robić inne ciekawe rzeczy. Jednak patrząc na zegar, wskazujący północ, musiałby zdjąć swój karnawałowy strój, i jak najprędzej wracać do domu, by wtulić się do śpiącej już pod milusim kocykiem właścicielki.”

Małgorzata W.

Ostatnią wyróżnioną pracą jest historia Pani Doroty K., która w rewelacyjny sposób „wcieliła się w swojego pupila” i przedstawiła historię „ucieczki” w bardzo ciekawy sposób.

Praca Pani Doroty:
„Nie żeby mi było źle w domu, co to to nie! Ludzka mama dba o mnie jak może: najlepsza karma, smakołyki, fryzjer, spacery, ale przecież jestem psem z krwi i kości, marzy mi się prawdziwa „męska” wyprawa, taka o – UCIECZKA!
Dzisiaj, jak co dzień poranne pieszczoty, czesanie, potem coś tam pomajstrowała przy mojej obroży. Jak tylko mama wypuściła mnie na dwór, pobiegłem pod płot. Przecież to nie może być trudne, taki podkop. Pomyłka! Namęczyłem się. W dodatku przez poranne czesanie dziura musiała być większa – moje puszyste futerko nie chciało się zmieścić (tak, o futerko chodzi, nie o tłuszczyk). Wreszcie! Udało się, jestem po drugiej stronie! Tu mieszka moja psia koleżanka Frida. Ta to się dopiero zdziwiła. Mogliśmy się w końcu gonić, jeden za drugim, BEREK! W końcu uczciwa rywalizacja. Po kilku rundach miałem już dość, ale przecież się nie poddam. Biegałem jak szalony i zaczynałem żałować, że nie jestem po drugiej stronie płotu, zawsze można powiedzieć, że to już nudne, tak ganiać w tę i z powrotem i wrócić do mamy na kolanka odpocząć.

Dopiero jak tak mocno zmęczyłem swoje łapki, to zaczął pracować mój umysł.A gdzie mama? Czemu mnie nie szuka? Przecież leżę tu zmęczony i ktoś musi mnie uratować od tej szalonej sąsiadki, padam z łap. Kto mnie zaniesie do domu? Jest! Mama! Przyszła po mnie. Mówiła sąsiadce, że przeprasza że tak późno, ale że jakiś lokalizator wygrała i że wiedziała gdzie jestem. Mówiła jeszcze, że dostanę jakąś nauczkę. Dziwne, bo nic nie dostałem.”

Dorota K.

Wszystkie prace, które otrzymaliśmy zaskakują kreatywnością i niesztampowym podejściem do tematu konkursu. Otrzymaliśmy mnóstwo wiadomości i szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania. Jest to dla nas znak, że produkty w naszej ofercie cieszą się zaufaniem czytelników i na pewno nie będzie to ostatni konkurs jaki przygotujemy. W kolejnych wpisach zamieścimy jeszcze kilka prac, które zasługują na podzielenie się nimi z szerszym gronem czytelników.Prosimy o regularne odwiedzanie sklepu SpyShop oraz bloga, ponieważ planujemy w niedalekiej przeszłości zorganizować więcej konkursów z rewelacyjnymi nagrodami.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone