Mówiono o niej, że jako jedyna kobieta przeszła trening dla cichociemnych. Ona sama wolała jednak określać siebie kurierem. Jako agentka polskiego podziemia setki razy przekroczyła granicę III Rzeszy, przenosząc raporty i inne cenne informacje z Warszawy do Londynu. Brała udział w powstaniu warszawskim, a po wojnie nie chciała rezygnować z antykomunistycznej działalności. Oto Elżbieta Zawacka – kobieta, która bez wahania podejmowała się zadań zarezerwowanych dla mężczyzn i nie dała się złamać nawet w najtrudniejszych sytuacjach.

Zamiłowanie do nauki

Elżbieta Zawacka przyszła na świat w 1909 roku w Toruniu, który ówcześnie znajdował się pod zaborem pruskim. Jej lata szkolne przypadły jednak już na czasy wolnej Polski. Po maturze zdanej w rodzinnym mieście rozpoczęła studia matematyczne w Poznaniu. Już wtedy wiedziała, że z edukacją zwiąże się na stałe. Po obronie dyplomu objęła więc posadę nauczycielki w szkole średniej. Była również zaangażowana w działalność ochotniczej organizacji Przysposobienia Wojskowego Kobiet. W życiu Zawackiej wszystko układało się tak, jak sobie wymarzyła. Niestety, pasmo zawodowych sukcesów przerwał wybuch wojny. Elżbieta szybko odnalazła się jednak w nowej rzeczywistości i doskonale wiedziała, jak powinna postąpić.

Szkoła Podstawowa Nr 1 w Toruniu elzbieta zawacka nauka

Dawne Miejskie Gimnazjum i Liceum Klasyczno-Humanistyczne Żeńskie w Toruniu

Nieustraszona kurierka

Wojenna historia przyszłej cichociemnej rozpoczęła się od Lwowa. We wrześniu 1939 roku Zawacka wraz z koleżankami z organizacji PWK brała udział w obronie miasta. Już samo dotarcie do celu nie było łatwe – kobiety część trasy musiały pokonać na piechotę. Po wkroczeniu sowietów na teren Polski Elżbietę czekała kolejna trudna podróż – musiała ewakuować się na Śląsk, który w tamtym czasie w pełni znajdował się już pod niemiecką okupacją. Zawacka ani myślała o zakończeniu walki. Postanowiła jednak zmienić taktykę i dołączyła do konspiracji.

Jako „Zelma” rozbudowywała na Śląsku kobiecą komórkę łączności, a później podjęła się także stworzenia szlaku komunikacyjnego z Generalnego Gubernatorstwa na Zachód. Dzięki perfekcyjnej znajomości niemieckiego mogła wcielać się w obywatelkę III Rzeszy, lecz wiarygodne odegranie tej roli nie byłoby możliwe bez ogromnej dawki odwagi i zimnej krwi. Podczas podróży pod przykrywką pomagały jej kenkarty pożyczane od koleżanek ze Śląska, lecz nie zawsze wystarczały do unikania wpadek. Pewnego razu została zatrzymana przez Gestapo, lecz wyszła z tej opresji w iście filmowym stylu, uciekając przez okno dworca kolejowego.

Wkrótce dowództwo poleciło Zawackiej rozbudowę tras o szlaki do Szwajcarii i Francji. Również i to zadanie nie było dla niej problemem. Przez pilnie strzeżone granice szmuglowała nie tylko meldunki, ale także pieniądze, przekazywane z Londynu na rzecz Armii Krajowej. Po latach wspominała, że do 1942 roku ponad 100 razy przekroczyła granicę. Choć była niezwykle zaangażowana w konspirację, nie zapomniała o swojej miłości do nauki. Kiedy tylko mogła, uczestniczyła w tajnych kompletach, na których zdobywała wiedzę oraz uczyła innych.

Cichociemna

W 1943 roku Elżbieta musiała przerwać swoją konspiracyjną działalność. Niemcy namierzyli ją na podstawie zeznań wydobytych od innej agentki podczas tortur. W lutym „Zelma” wyruszyła jako emisariuszka Komendanta Głównego AK przez Niemcy, Francję, Andorę, Hiszpanię i Gibraltar do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie. Tam przyjęła nazwisko Elisabeth Watson i rozpoczęła starania o usprawnienie łączności między rządem na uchodźstwie a Warszawą oraz o poprawę sytuacji kobiet w Wojsku Polskim.

elzbieta zawacka nieustraszona kurierka

Misja Zawackiej spotkała się z niezrozumieniem dowództwa w Londynie, lecz ona nie zamierzała się poddać. Przystąpiła do wymagającego szkolenia dla cichociemnych, czyli żołnierzy zrzucanych ze spadochronem na terytorium okupowanej Polski, którzy mieli działać w zakresie sabotażu, łączności i wywiadu. Elżbieta ukończyła trening jako jedyna kobieta w historii i już kilka miesięcy później wylądowała w okolicach Warszawy.

Jan Nowak-Jeziorański wspominał ją jako osobę poważną i szorstką, która wiele wymagała od innych, lecz najwięcej od siebie. Była wręcz fanatycznie zaangażowana w przydzielone zadania. Na sprawy osobiste nigdy nie miała czasu – liczyło się wyłącznie powodzenie misji. Słynny kurier zapamiętał jej mocny, ciepły uścisk dłoni, godny człowieka, na którym zawsze można polegać.

Kiedy wybuchło powstanie warszawskie, Zawacka natychmiast dołączyła do walk. Działała w ramach Wojskowej Służby Kobiet, pomagając przy opiece pielęgniarskiej. Po kapitulacji wydostała się z miasta razem z ludnością cywilną. Próbowała odbudowywać siatkę szpiegowską w Krakowie, lecz wojna zmierzała już ku końcowi. Wkrótce dawni konspiratorzy mieli mierzyć się z nowymi problemami.

Po wojnie

Zakończenie II wojny światowej nie oznaczało dla Zawackiej zaprzestania walki o wolną ojczyznę. Dołączyła do podziemia antykomunistycznego, a wkrótce wróciła również do pracy naukowej. Planowała otworzyć przewód doktorski, lecz w 1951 roku została aresztowana przez UB. Za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu skazano ją na 10 lat więzienia. Dawna „Zelma” nie straciła jednak hartu ducha. Kiedy po 4 latach wyszła na wolność, powróciła do nauczania w szkole, a w latach 60. obroniła doktorat. Została specjalistką z dziedziny andragogiki, czyli kształcenia dorosłych.

Zawacka rozpoczęła pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. W latach 70. uzyskała stopień doktora habilitowanego i związała się z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wciąż spotykała się z represjami ze strony władz, co nie pozwalało jej rozwijać kariery w takim stopniu, jaki sobie wymarzyła. W 1978 zmuszono ją do odejścia na emeryturę. Wtedy to postanowiła w pełni poświęcić się gromadzeniu materiałów dokumentujących dokonania AK. Działała również w ruchu kombatanckim „Solidarności”, a w latach 90. przyczyniła się do powstania Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

W 1996 roku Elżbieta Zawacka otrzymała stopień profesora nauk humanistycznych, a w 2006 roku została mianowana generałem jako druga kobieta w historii Wojska Polskiego. Zmarła dwa miesiące przed swoimi 100. urodzinami, 10 stycznia 2009 roku. Spoczywa na cmentarzu św. Jerzego w Toruniu.

W wywiadzie udzielonym w 2005 roku jedyna kobieta wśród cichociemnych opisała swoje życie jako udane i szczęśliwe. Choć przyznała, że czasami żałowała braku rodziny i dzieci, wiedziała, że jej służba na rzecz kraju była ważniejsza.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone