Październik, rok 1805. Na rozdrożach niedaleko Ulm spotykają się dwie potężne armie. Liczące ponad 70 tys. żołnierzy wojsko Cesarstwa Austriackiego i dwa razy większa armia Napoleona, który rok wcześniej stał się Cesarzem Francji. Bonaparte może czuć się spokojnie, nie tylko dzięki swoim 150 tys. żołnierzy, ale też za sprawą jednego człowieka, który właściwie w pojedynkę wygra tę bitwę. Kim jest i jak to zrobi?

Karl Ludwig Schulmeister już od urodzenia w 1770 roku miał dla siebie przygotowaną przyszłość – pójść w ślady ojca i zostać handlarzem. I tak faktycznie się stało, szczególnie, że Karl wyróżniał się błyskotliwą inteligencją i niezwykłym talentem językowym, co w tym fachu było na wagę złota. To jednak nie był koniec dobrej passy młodego Schulmeistera, bo już w wieku 22 lat ożenił się z pewną niewiastą, która – tak się akurat złożyło – była córką nieprzyzwoicie bogatego właściciela kopalni.

Wydawać by się mogło, że państwo Schulmeisterowie mieli wszystko, jednak nawet im najzwyczajniej zaczęło brakować pieniędzy. Karl, nie zastanawiając się długo wziął sprawy w swoje ręce – ręce, w których coś znikało i coś się pojawiało. A dokładnie znikało po jednej stronie granicy i pojawiało się po drugiej. Nasz bohater zaczął więc zarabiać na szmuglowaniu towaru, i to zarabiać całkiem nieźle. Taki tryb życia dostarczał mu zresztą nie tylko potrzebnych pieniędzy, ale też adrenaliny, jaka temu towarzyszyła, a jak szybko sobie uświadomił – była czymś, co uwielbiał.

Nie ma tego złego...

Pewnego razu jednak szczęście uśmiechnęło się do niego uśmiechem Mona Lisy – rzucając mu kłodę pod nogi sprawiło, że jego życie zmieniło się już na zawsze. Został złapany przez francuską straż graniczną i, jako że od razu zauważono jego niesamowity potencjał przemytniczy, zaproponowano mu ultimatum – mógł albo oglądać świat zza krat albo podglądać świat oczami członka wywiadu. Karl stwierdził, że nie ma opcji, żeby resztę młodości spędził w jakiejś celi, a w dodatku perspektywa zostania szpiegiem wydała mu się ciekawa sama w sobie. Tak właśnie poznał generała René Savary'ego, który jeszcze nawet nie wiedział, że zwerbował do francuskiej armii jednego z najlepszych szpiegów w historii.

Wojny Napoleona z całą resztą Europy, a szczególnie z Austrią, były idealnym polem do popisu dla Karla. W Armii Reńskiej pod dowództwem Savary'ego prowadził rozpoznanie wroga tak skutecznie, że, gdy tylko generał objął stanowisko francuskiego ministra policji, zaproponował samemu Napoleonowi, aby Schulmeister stał się ich wtyczką w sztabie wojskowym Austrii.

Przeciwnik Napoleona?

W 1804 roku Karl wyruszył więc w drogę do Wiednia, gdzie dotarł do samego feldmarszałka Karla Macka von Leibericha, przekonując go, że jest węgierskim szlachcicem wygnanym z Francji za szpiegostwo przeciwko Bonaparte. Żeby uwiarygodnić swoją bajkę, Schulmeister kazał wydrukować setki egzemplarzy antynapoleońskiej gazety, która trafiła w ręce Austriaków, hucząc od doniesień na temat niezadowolonej ludności i o tym, że armia francuska musi zajmować się przede wszystkim tłumieniem powstań. Mack nie tylko łyknął zgrabną historię Karla, ale też był pod takim wrażeniem informacji, które mu przyniósł, że błyskawicznie obdarzył go zaufaniem. Od tej pory Schulmeister swobodnie uczestniczył w naradach wojskowych sztabu generalnego Austrii, które prostą drogą wiodły obie armie do konfrontacji na polach Ulm...


Schulmeister - szpieg Napoleona

Wrogów trzymaj bliżej niż przyjaciół

Schulmeister przybywa na miejsce wraz z armią austriacką. Z północy zbliżają się potężne wojska Napoleona, które maszerują w stronę Wiednia, jednak Karl przekonuje Macka, że to tylko nie zbyt liczne oddziały. W dodatku donosi, że Francuzi nie zamierzają przemaszerować żadną inną drogą, tylko z pewnością całą siłą uderzą właśnie od frontu. Tymczasem, nie dość, że armia Napoleona w rzeczywistości jest potężna, to jeszcze w pewnym momencie – zgodnie z planem – zmienia trasę, szerokim łukiem otaczając wojska feldmarszałka i zamykając je w pułapce. Kiedy Mack orientuje się w sytuacji, okazuje się, że Schulmeister jakoś tak zapadł się pod ziemię, a on sam musi podpisać kapitulację i oddać do francuskiej niewoli 30 tys. swoich żołnierzy.

Monsieur Charles de Meinau

Napoleon zdobywa Wiedeń i obdarowuje Karla ogromną fortuną za jego zasługi. Zresztą im dalej w niezliczone zwycięstwa Bonaparte, tym więcej przywilejów i pieniędzy zdobywa jego najlepszy szpieg. Staje się w pewnym sensie celebrytą, a jego sława oczywiście przekracza granicę wrogich państw, co akurat szkodzi mu w bitwie pod Wagram. Zostaje tam zdemaskowany przez austriackich żołnierzy, którzy doskonale wiedzą z kim mają do czynienia. Ucieka im jednak do pobliskiej chaty, a kiedy wojskowi docierają na miejsce, otwiera im chirurg, dopiero co oderwany od swojej pracy. Zapytany o człowieka, który przed chwilą wbiegł do jego domu, odpowiada, że ten wbiegł na górę, ale umiera na łożu. Żołnierze pędzą więc do wskazanego pomieszczenia, a kiedy orientują się, że właśnie rozmawiali z samym Schulmeisterem, jego już nie ma.

Za swoje zasługi dorabia się niebywałego majątku – zostaje właścicielem posiadłości „Meinau” i zamku „Piple”. Żyje więc jak król, mimo że jest wzywany do sztabu generalnego za każdym razem, gdy jest potrzebny. A potrzebny jest często, bo i Napoleon ma swoje wzloty i upadki.

Druga strona medalu

Tak nadchodzi rok 1812. Napoleon, który panuje niemal w całej zachodniej Europie wyrusza na Carską Rosję, która wchłonie jego potężną armię i wypluje jej szczątki. Moskwa, którą zdobywa, jest pusta i wyludniona. Wszyscy zostali ewakuowani, niszcząc po drodze wszystko, co może przydać się wrogowi. Ale przede wszystkim Rosja ma w swoich szeregach generała, który ponad sto lat później pokona też Hitlera – Generała Zimę. Napoleon, któremu kończą się już zapasy żywności i nie może już dłużej czekać na oficjalną kapitulację Rosji, wyrusza w drogę powrotną do Francji, ale większość jego żołnierzy dosłownie zamarza w czasie marszu. Według przekazów zima tamtego roku była „tak sroga, że ptaki zamarzały w locie”. Dlatego, mimo zwycięstwa, Napoleon wraca do domu pokonany.

Dlaczego to wydarzenie jest ważne nie tylko dla całej Francji, ale i dla samego Schulmeistera? Bo jego szpiegowska sława i wierność Napoleonowi w czasie upadku cesarza nie są już tak mile widziane. Kiedy w 1814 roku wojska koalicji zajmują Paryż, a Bonaparte zostaje osadzony na Elbie, to właśnie Karl robi wszystko, aby przywrócić cesarza na tron i zorganizować dla niego otoczenie, w którym mógłby powrócić z tą samą siłą. Kiedy jednak Napoleon ostatecznie zostaje osadzony na Wyspie św. Heleny, nowa władza przychodzi rozliczyć się z Schulmeisterem, który cudem przeżywa aresztowanie i przesłuchania. Nie udaje się jednak oskarżyć go o przestępstwa zasługujące na karę śmierci, dlatego z więzienia Charonne wychodzi po wpłaceniu 400 000 franków.

Jego majątek kurczy się bezlitośnie, aż w końcu staje na skraju bankructwa. W 1835 roku wraca do swoich korzeni – po sprzedaniu swoich posiadłości przenosi się do swojego domu w Strasburgu, który należał do niego jeszcze zanim został superszpiegiem.

Stare dobre czasy

W 1851 roku jego skromny dom odwiedza Ludwig Bonaparte, prezydent Francji, któremu bardzo zależy na tym, aby poznać legendarnego szpiega. Zubożały osiemdziesięcioletni Karl opowiada mu swoją niezwykłą historię w tak wciągający sposób, że prezydent postanawia z własnej kieszeni zapewnić mu lepsze warunki życia. Schulmeister jednak nie zdąży ponownie posmakować królewskich wygód, bo niedługo po tym spotkaniu umiera.

Przeżywa jednak jego legenda, która krąży po Francji w różnych fragmentach opowieści o nim. Niektórych zupełnie prawdziwych, innych trochę zmienionych w drodze z ust do ust. Jednak, jak w każdej legendzie jest w nich ziarnko prawdy – w tym przypadku jest nim fakt, że Schulmeister był jednym z najlepszych szpiegów w historii.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone