Tu na razie jest ściernisko, ale będzie... baza wojskowa. Dokąd by okiem nie rzucić, widać tylko pole. Łyse pole. Tymczasem jakaż to radość, kiedy mapa pokazuje nam nasze wydeptane ścieżki i rozrysowuje je ładnie kolorami. Przecież już nawet Jaś i Małgosia zaznaczali swoją trasę – w trochę bardziej łopatologiczny sposób, ale jednak trzeba ich uznać za prekursorów wyznaczania nowych szlaków.

Szlak by to trafił – mogliby rzucić pod nosem żołnierze korzystający z aplikacji Strava. Takiej na smartfony i smartwatche, która pomaga fanom biegania zmierzyć dystans, jaki przebiegli i porównać go z innymi. Przebiegła jest też sama aplikacja, bo właśnie ten motyw społecznościowy jakiś czas temu nieco uprzykrzył życie żołnierzom ukrytych w tajnych bazach wojskowych, które – po śladach ich stóp – rozbłysnęły na mapach jaskrawymi liniami. I tak, miejsce, które nigdy nie istniało, stało się widoczne nawet z kosmosu. Z satelity. Na przykład baza CIA w Somalii, amerykańska baza broni nuklearnej w Turcji czy tajna baza rakietowa Tajwanu na Morzu Chińskim.

Ale było, minęło. Ot, seria niefortunnych zdarzeń. Jednak technologia i żołnierz zawsze idą w parze. To z wojska wziął się internet, mikrofalówka, a nawet – nomen omen – nadajnik GPS. Czy w takim razie można powiedzieć, że to nad czym obecnie pracuje armia jest dzisiaj porankiem przyszłości?

Iron Man 2019. Amerykański TALOS

Zacznijmy z grubej rury – od prototypów, które – po rozwinięciu najbardziej zaawansowanych pomysłów – będą wyróżniać się w armiach świata. Takim zajrzeniem za horyzont jest właśnie amerykański TALOS. Tactical Assault Light Operator Suit, czyli kombinezon, który zwiększa siłę i wytrzymałość żołnierza. Wszystko oparte jest na egzoszkielecie. Wspomaga on każdy ruch osoby, która nim kieruje, dzięki czemu użytkownik może biec szybciej i dłużej bez większych objawów zmęczenia. Może też z łatwością podnosić bardzo ciężkie przedmioty.

TALOS żołnierz przyszłości

Jedna z wersji amerykańskiego żołnierza przyszłości - TALOS. Zdjęcie: defence-news.com

Na marginesie, egzoszkielety nie są już technologią tylko wojskową – testowane są w magazynach czy firmach, jak na przykład Ford. Choć TALOS z pewnością będzie bardziej rozwinięty niż komercyjne projekty.

Wracając jednak do programu TALOS, nie wspomaga on tylko wydajności żołnierzy, ale też ich ochronę i atak. Kombinezon ma być odporny na ostrzał – ale nie dzięki pancernej zbroi, a za sprawą płynu, który w ciągu mikrosekund od uderzenia pocisku twardnieje i odbija go.

Z kolei w czasie prowadzenia operacji żołnierz będzie zbierał z otoczenia wszystkie potrzebne informacje, dzięki wbudowanej w hełm termowizji i noktowizji, a szereg wskaźników będzie na bieżąco monitorował stan jego zdrowia.

Cały kombinezon TALOS będzie napędzany bardzo cichą wersją silnika spalinowego o mocy 10 000 obr./min. Prawdopodobnie w Siłach Specjalnych USA pojawi się już w połowie 2019 roku.

Modułowa przyszłość. Rosyjski Ratnik

Trochę inną taktykę obrali Rosjanie. Oni również intensywnie pracują nad swoim super żołnierzem, w ramach programu Ratnik, ale nowe rozwiązania wdrażają małymi krokami. Przynajmniej oficjalnie. Pierwszy Ratnik pojawił się już w 2011 roku, ale polegał bardziej na zaktualizowaniu sprzętu.

Kolejna wersja, Ratnik 2, poprawiła kwestie, na które zwrócili uwagę wojskowi. Taka modułowa strategia pozwala na bieżąco testować nowe pomysły i rezygnować z tych, które się nie sprawdzają. Co ciekawe, część udoskonaleń można znaleźć nawet w zwykłych sklepach, więc każdy rezerwista czy pasjonat obrony terytorialnej po dołączeniu do regularnej armii wie już z czym to się je.

Ratnik 3 - żołnierz przyszłości

Ratnik 3 - rosyjski żołnierz przyszłosci. Zdjęcie: thefirearmblog.com

Dopiero Ratnik 3 to już spojrzenie w przyszłość, której prototyp można było oglądać na różnych branżowych wystawach, np. rosyjskim forum militarnym ARMY 2017. Całkowicie zabudowany hełm z systemem namierzania celów, który prowadzi żołnierza „do znacznika”, jak w grze na konsolę – uwzględniając prędkość wiatru czy temperaturę. Hełm, przy okazji, również chroni – ma maskę gazową, która aktywuje się automatycznie po wykryciu szkodliwego gazu - i zbiera dane o stanie zdrowia żołnierza, po czym wysyła je do centrali lub innych żołnierzy na polu walki.

Co do samego kostiumu – jest odporny na ponad dziesięć rodzajów pocisków – jakich? nie wiadomo. Potrafi też automatycznie zmieniać kolor, jak kameleon, w zależności od otoczenia. Najważniejsze jest jednak to że, podobnie jak amerykański TALOS, oparty jest na egzoszkielecie, który będzie wspomagał każdy ruch żołnierza.

Jakiej broni będzie używał rosyjski żołnierz przyszłości? Tego też na razie nie wiadomo, ale na odpowiedź jest jeszcze trochę czasu, bo pierwsze egzemplarze na polu walki będziemy mogli zobaczyć dopiero w latach 2020-2030. Przynajmniej oficjalnie.

Polski żołnierz przyszłości?

Czyli Tytan – nie ma się obecnie najlepiej. Miał mieć kombinezon na bieżąco badający stan zdrowia, rozpoznający obiekty na polu walki i wyposażony w ultra nowoczesny system komunikacji. Póki co, projekt stoi w miejscu, czyli jednocześnie trochę się cofa – zmieniły się wytyczne o radiowej komunikacji na polu walki, zmieniło się zdanie polityków, ruszył projekt wspólnego, europejskiego żołnierza o kryptonimie GOSSRA (Generic Open Soldier Systems Reference Architecture). W projekcie biorą udział największe europejskie firmy zbrojeniowe – niemiecki Rheinmetal, włoski Leonardo, hiszpańska Indra, szwedzki Saab, a nawet polski ITTI. Poznańska firma skoordynuje żołnierza przyszłości – jego interfejsy i system komunikacji.

Taki europejski żołnierz przyszłości, finansowany przez Europejską Agencję Obrony jest nie tylko jednolitym rozwiązaniem defensywnym Unii, ale też sprzyjającą alternatywą dla krajów, których militarna przyszłość jest wciąż raczej prototypem – jak brytyjski FIST, hiszpański Combatiente Futuro czy wspomniany polski Tytan.

Tak czy owak, wojny przyszłości to wojny technologiczne.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone