W latach 60. XIX wieku podróżnicy w balonach robili już pierwsze zdjęcia z wysokości. Pocztówki z widokami z lotu ptaka były z uznaniem oglądane przez setki odwiedzających Międzynarodową Wystawę Lotnictwa we Frankfurcie w 1910 roku i Międzynarodowy Salon Lotniczy w Paryżu w 1911 – wówczas pt. Wystawy Transportu Lotniczego, gdzie prezentowano z dumą nie tylko rozwój przemysłu lotniczego.

Były to jednak wyjątkowe pocztówki, bo robione dosłownie z lotu ptaka. Przez ptaszynę uzbrojoną w plastikową zbroję z doczepioną do niej lekkim miniaparatem z mechanizmem czasowym. Przez… szpiegowskiego gołębia pocztowego, którzy dzisiaj – w Międzynarodowy Dzień Ptaków – obchodziłby swoje święto!

Szpiegowska kamera dla gołębia

Opatentowana przez Neubronnera kamera

Jak powstał pomysł na szpiegowskiego gołębia?

W 2015 roku indyjska policja aresztowała gołębia za szpiegowanie dla Pakistanu. Opierzony szpieg leciał z wiadomością w języku urdu i urządzeniem podsłuchowym. Szokująca wiadomość? Wcale nie, bo gołębie robiły rekonensans i przenosiły wiadomości już 100 lat wcześniej.

Miniaparat dla skrzydlatego wysłannika został stworzony może nie z chirurgiczną precyzją, ale aptekarską dokładnością. Cud ptasiej – albo ludzkiej – techniki pokazano po raz pierwszy na Międzynarodowej Wystawie Fotografii w Dreźnie w 1909 roku.

Twórcą miniaparatu dla gołębia był niemiecki aptekarz Julius Neubronner, który prowadził ptasią pocztę, aby nie ograniczać się do sprzedaży stacjonarnej, tylko rozwijać biznes i realizować recepty na leki od pacjentów z pobliskiego sanatorium. Skąd przyszedł mu do głowy pomysł monitorowania swoich ptasich współpracowników?

Pewna transakcja zakończyłaby się utratą podwładnego. Jeden z gołębi zaginął w czasie pracy, ale wrócił do aptekarza 4 tygodnie później – wcale nie jak wygłodniały włóczęga, ale dobrze odkarmiona ptaszyna.

Wówczas Neubronner pomyślał, że chciałby wiedzieć, co gołąb wyprawiał podczas tego urlopu na żądanie. Ponieważ Julius pasjonował się fotografią, stworzył miniaparaty (ważące od 30 do 75 gram) dla ptaków!

Jednego z gołębi, wyposażonego w swój wynalazek, wywiózł 100 km od domu i wypuścił na wolność, aby sprawdzić, czy ptaszyna wróci ze zdjęciami. Neubronner przygotował dla gołębia coś w rodzaju ptasiego lotniska – dużego gołębnika z wygodnym miejscem do lądowania.

Zdjęcie zrobione przez szpiegowskie gołębie

Zdjęcie zrobione przez gołębie Juliusa Neubronnera. Na jednym z nich widać nawet ptasie pióra…

Urzędnicy odrzucili na samym początku pomysł Neubronnera. Kiedy dostarczył niedowiarkom twarde dowody, wyjęte spod miękkich piór, czyli zdjęcia zrobione w trakcie gołębiego lotu, zdobył uznanie. Opatentowany przez niego w 1907 roku aparat posiadał dwie soczewki skierowane w przeciwstawne strony i migawkę szczelinową, która dopiero w innym modelu została zastąpiona soczewką obracającą się o 180 stopni – jednak nie był on produkowany seryjnie. Ostatni model, jakim chwalił się aptekarz, mógł zrobić w czasie lotu maksymalnie 12 fotografii.

Kilkanaście lat później gołębie przeszły z cywila do wojska.

Mobilny gołębnik

Mobilny gołębnik i ciemnia stworzone przez Neubronnera

Gołębie na froncie i nad frontem?

Szpiegowskie gołębie zostały docenione z militarnego punktu widzenia. Kuszące były zdjęcia robione z wysokości, z której człowiek nie wykonałby ich bezpiecznie.

Gołębiami z kamerami był zainteresowany pruski minister wojny, jednak ptasi rekonesans rodził też obawy, np. konieczność przenoszenia gołębników ze względu na ataki, co mogłoby konfundować gołębie.

Jednak była to nie do końca słuszna troska. Trenowanie gołębi jeszcze pod koniec XIX wieku udowodniło, że ptaki mogą z łatwością adaptować się do zmian położenia ich punktu destynacji, np. przez wychowywanie w wędrownych domkach.

Nie wiadomo, czy Neubronner wiedział o tych eksperymentach, ale sam rozwiązał potencjalny problem przez stworzenie mobilnego gołębnika z ciemnią i szkolenia młodych gołębi. Ostateczny egzamin przeszły przed wojną w 1914 roku w Strasburgu.

Cheri Ami w muzeum

Cheri Ami w muzeum

Wojenne gołębie jako przenosiciele listów pracowały m.in. podczas bitwy pod Verdun i pod Sommą. Skrzydlata bohaterka, Cheri Ami, straciła oko i nóżkę, została postrzelona w klatkę piersiową, ale – krwawiąc i czując ból – dała radę dostarczyć wiadomość, która ocaliła prawie 200 amerykańskich żołnierzy. Przeżyła. Kiedy umarła, została pożegnana osobiście przez amerykańskiego generała, a obecnie mieszka w waszyngtońskim National Museum of American History.

Ptaszyny miały swoje pięć minut. Po I wojnie światowej Neubronner usłyszał, że aerofotograficzne gołębie nie są jednak przydatne podczas wojny… Ale w waszyngtońskim International Spy Museum znajduje się wystawa o gołębich zasługach podczas I wojny światowej. W latach 30. XX wieku gołębich szpiegów wskrzesił… szwajcarski zegarmistrz. Oczywiście jego mechanizm musiał chodzić jak w zegarku. Christian Adrian Michel pracował nad dostosowaniem panoramicznej kamery Neubronnera do 16-milimetrowej taśmy filmowej i nad poprawieniem mechanizmu odpowiedzialnego za odstępy czasowe między zdjęciami.

Niżej zobaczysz aparat Michela dla gołębi. Zobacz zdjęcia i źródło.

Kamera szpiegowska dla gołębia

Aparat Michela dla gołębi

Gołębie trenowane przez Niemców w latach 30. XX wieku mogły zrobić nawet do 200 zdjęć podczas jednego lotu, natomiast stworzone dla ptasich żołnierzy niemieckie miniaparaty miały robić zdjęcia co 5 minut. Rozpoczęto także prace nad urządzeniami pozwalającymi kręcić gołębiom filmy oraz nad technikami przenoszenia gołębi przez wytresowane psy na wrogie tereny, np. w specjalnych koszykach.

Podczas II wojny światowej powołano do służby wojenne gołębie, ale nie wiadomo dokładnie, jaki był zakres ich misji. Wiadomo, że np. Anglicy wykorzystywali gołębie do porozumiewania się z belgijskim szpiegiem Jozefem Raskinem.

O fakcie, że gołębie pomagały znacznie ludziom podczas wojen, świadczy też liczba przyznanych… odznaczeń wojennych. Medal Dickin, odpowiednik Krzyża Wiktorii dla zwierząt, został przyznany 32 gołębiom w latach 40. i 50. XX wieku. W czasie II wojny światowej rozpoczęto produkcję zabawek związanych z wojennymi gołębiami – każda figurka przedstawiała żołnierza wypuszczającego z klatki gołębia z wyolbrzymionym aparatem.

Po wojnie CIA dobrało się do piór gołębiom i wyposażyło je w kamerki zasilane bateriami (lata potem próbowali stworzyć kociego cyborga), jednak szczegóły mają plakietkę Top-Secret.

Aerofotograficzne gołębie były wówczas wyzwaniem, bowiem ich twórcy – mimo szkolenia ptaków i nieustannego rozwijania miniaparatów – po wypuszczeniu gołębi nie mieli kontroli nad tym, z jaką prędkością się poruszają, kiedy zdjęcia są wywoływane. Jednak kiedy na nie patrzyli, na pewno nie myśleli tak, jak część ludzi dzisiaj – że gołębie są bezużyteczne, zwłaszcza kiedy nie krępują się z czynnościami fizjologicznymi na balkonach. Gdybyśmy żyli ponad 100 lat temu, wyszkolone wojenne gołębie mogłyby ocalić życie naszym krewnym na froncie.

Poczytaj więcej o historii gołębiej fotografii i zobacz wojenne gołębie!

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone