LUDZIE JAK SZCZURY?

Dotychczasowe myślenie o uzależnieniu od narkotyków sprowadzało się do pojmowania go jako uzależnienia chemicznego, czyli mówiąc inaczej, zniewolenia biochemii naszego ciała, podporządkowania go określonej substancji.

Obraz takiego uzależnienia od narkotyków oddawał bardzo sugestywny eksperyment ze szczurem. Trzymano go w klatce i podawano mu wodę w dwóch dozownikach: w jednym była zwykła woda, w drugim zaś woda z heroiną lub kokainą. Prawie zawsze wybierał tę drugą, w efekcie zdechł. Wszystko w zasadzie wydaje się tutaj proste. Ale… W latach 70-tych XX wieku profesor psychologii Bruce Aleksander przeprowadził niezwykle ciekawy eksperyment na szczurach. No właśnie, na szczurach, a nie na jednym, zamkniętym w klatce osobniku. Profesor wybudował Szczurzy Park, przypominający raj z naszych, ludzkich wyobrażeń. Zwierzęta mogły się rozmnażać, bawić, być z innymi szczurami. W takich okolicznościach zaserwowano im dwa wspomniane rodzaje wody: zwykłą i „podrasowaną” narkotykiem. Co się okazało? Szczury prawie w ogóle nie korzystały z z drugiego dozownika, w którym znajdował się narkotyk, nie uzależniały się, żaden nie przedawkował.

Aby prawomocnie wypowiadać się na temat uzależnień, dotyczących przecież ludzi, należałoby podobny eksperyment przeprowadzić na ludziach, a nie na szczurach. Trudno sobie jednak wyobrazić takie laboratoryjne warunki, ponadto w grę wchodzi za dużo zmiennych, jak np. zróżnicowanie ludzkiej psychiki. Lecz pewnego materiału dostarcza nam historia. W czasie wojny w Wietnamie 20% żołnierzy amerykańskich zażywało heroinę, co budziło strach w samych Stanach Zjednoczonych, gdyż po zakończeniu działań wojennych obawiano się powrotu żołnierzy-narkomanów. Nic jednak takiego się nie wydarzyło. 95% żołnierzy po powrocie do domu przestało brać. Dlaczego tak się stało? Dlaczego nie uzależnili się od narkotyków?

CZY WSZYSTKO CO WIEMY O UZALEŻNIENIACH JEST BŁĘDNE?

Jeśli przyjąć starą definicję uzależnienia, to nie jest ona w stanie wytłumaczyć opisanych przypadków żołnierzy. Jak wyjaśnia to z kolei profesor Aleksander?

Fundamentalne są okoliczności: jeśli znajdziesz się w miejscu, w którym nie chcesz się znaleźć, w którym musisz zabijać i być gotowym na własną śmierć, zażywanie heroiny to sposób, aby przetrwać, aby, zachować psychiczną równowagę („nie zwariować”). Lecz jeśli wracasz do bezpiecznego domu, kochającej rodziny, życzliwych przyjaciół, to trafiasz w zupełnie inny kontekst społeczny, słowem zostajesz wyciągnięty z klatki, do której trafił szczur w eksperymencie. Nieuzależnienie się żołnierzy podważa traktowanie uzależnienia od narkotyków tylko i wyłącznie jako uzależnienia biologiczno-chemicznego związanego z funkcjonowaniem naszego ciała. Uzależnienie od narkotyków jest przede wszystkim uzależnieniem psychicznym powstałym dzięki splotowi okoliczności środowiskowych. Chodzi zatem – mówiąc językiem socjologów – o kontekst społeczny, w jakim żyje człowiek, a nie tylko i wyłącznie związki chemiczne. Podobnych przykładów podważających stereotypowe wyobrażenie o uzależnieniu od narkotyków można podawać wiele. Oto jeden z nich: nierzadko w amerykańskich szpitalach, przy okazji szczególnie bolących złamań, podaje się, jako środek przeciwbólowy, heroinę w postaci diamorfiny.

MUSIMY ZACZĄĆ MYŚLEĆ O UZALEŻNIENIU OD NARKOTYKÓW INACZEJ

Ludzie mają silną potrzebę bycia razem, do życia we wspólnocie. Jeśli mamy dobre relacje z innymi ludźmi, potrafimy budować z nimi szczere więzi, umiemy łączyć się z nimi w pary – jesteśmy szczęśliwi. Jeśli nie jesteśmy szczęśliwi, z różnych względów, np. przeżytych traum, czy po prostu ciężarów życiowych, jakie na nas spadły, sięgamy po środki, które dadzą nam trochę szczęścia. I to natychmiast. Nie muszą być to środki chemiczne, takie, jak: alkohol, leki czy narkotyki. Coraz więcej mówi się o uzależnieniach behawioralnych (zakupoholizmie, seksoholizmie etc.). Dlatego drogą wyjścia z uzależnienia są zdrowe relacje z innymi ludźmi, przede wszystkim tymi najbliższymi. Zdrowe, znaczy przede wszystkim: nie samotne, to bowiem izolacja od innych ludzi pcha nas w szpony uzależnienia.

JEST ŹLE, A CZY BĘDZIE JESZCZE GORZEJ? PRZEMIANY WIĘZI SPOŁECZNYCH

Badania socjologiczne wskazują, że od 1950 roku średnia liczba bliskich przyjaciół statystycznego Amerykanina stale się zmniejszała. Powiększały się zaś rozmiary domów. Ludzie coraz mniej mieli wokół siebie znajomych, a w domu nie dzieli wspólnej przestrzeni. Szereg zmian społeczno-kulturowych, w tym neoliberalna ideologia nie dająca bezpieczeństwa najsłabszym grupom społecznym, spowodowała ogromny wzrost spożycia narkotyków, a co za tym idzie uzależnienia od narkotyków. W tym sensie można nawet mówić o swoistej karierze narkotyków w Stanach Zjednoczonych.

JAK WALCZYĆ Z UZALEŻNIENIEM OD NARKOTYKÓW?

Przede wszystkim nie wypędzać uzależnionych od narkotyków ze społeczeństwa. Co zaś robimy? Zamykamy ich w ośrodkach, izolujemy, czyli robimy dokładnie to, od czego zaczął się ich problem z narkotykami. Wsadzamy ich do klatek, tak, jak wsadziliśmy tam szczura w eksperymencie. Izolacja, czy to w celi więzienia (uzależnieni niekiedy popełniają czyny karalne), czy zamkniętym ośrodku – w wielu przypadkach –  to najgorsze co może spotkać chorego. Ponadto wzmaga kłopoty w nalezieniu pracy i finansową stabilność: nie każdy chce zatrudnić kogoś po wyroku lub osobę uzależnioną. To wszystko sprawia, że uzależnieni czują się jeszcze gorzej, a my nie możemy zrozumieć, dlaczego nie radzą sobie ze swoim problemem. Zgodnie z nowo przyjętą definicją uzależnienia od narkotyków należy rozpatrywać wyjście z tego stanu w perspektywie społecznej, nie zaś tylko i wyłącznie indywidualnej.

CO TRZEBA ZROBIĆ?

Stworzyć nowe społeczeństwo, w którym nie będzie samotnych szczurów w izolowanych klatkach, ale prawdziwe ludzkie więzi. Choć brzmi to utopijnie, a nawet politycznie niebezpiecznie (już raz obiecywano ludziom raj na ziemi), to może tę utopie należy potraktować na zasadzie analogii do znanego powiedzenia: „żeby trafić do celu, należy mierzyć ponad cel”?

DBAJMY O NAJBLIŻSZYCH!

Z pewnością każdy z nas może w tym zakresie zrobić wiele, jeśli chodzi o jego najbliższych. Wszyscy jesteśmy narażeni na utratę życiowego sensu, na porażki, tragedie, a zatem wszyscy możemy sięgnąć po narkotyki, uzależnić się. Dobre, oparte na miłości i zrozumieniu relacje ze swoimi najbliższymi, to najlepsza droga do uchronienia najbliższych od nałogu. Nie zawsze jednak na wszystko mamy pod kontrolą, np. rodzice nie zawsze mają taki wpływ na dzieci, jaki by chcieli. Dzieci socjalizują się, czyli uspołeczniają, w różnych miejscach: na podwórku, w szkole, w różnych grupach rówieśniczych, czerpią coraz wiedzy z Internetu (nie zawsze dobrej). Pamiętajmy, że dzieci i nastolatki, podobnie jak dorośli, mają swoje problemy i stresy. Choć z perspektywy dorosłego mogą wydawać się one nie istotne, dla młodych ludzi urastają do wielkiej wagi: nie należy ich lekceważyć. Dzieci i nastolatki należy pilnie obserwować pod kątem ich społecznego funkcjonowania, pomagać odnajdywać się w rówieśniczym środowisku, dawać poczucie pewności siebie. Jeśli jednak mamy wątpliwości, czy wszystko z naszą pociechą jest dobrze, jeśli mamy obawy, że może zażywać narkotyki, najlepiej wykonać .

A potem… mocno przytulić i szczerze porozmawiać.

Autorem zdjęcia zamieszczonego na blogu jest pan Karol Michalik z Dzierżoniowa. Zdjęcie zostało nadesłane na nasz konkurs: http://www.spyshop.pl/blog//sport-to-zdrowie/

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone