Jedna z popularnych teorii spiskowych głosi, że wszelkimi istotnymi kwestiami na świecie steruje gabinet cieni – ugrupowanie bogatych, wpływowych ludzi, którzy zza kulis sprawują realną władzę nad całym światem. Wywołują i kończą wojny, zmieniają ustroje i dyktują ceny na wszelkich rynkach. Motyw ten był wielokrotnie wykorzystywany w rozmaitych tekstach kultury, choćby w filmach o Jamesie Bondzie. Jednak teorie spiskowe są jak legendy – w każdej znajduje się ziarenko prawdy. Frazes ten potwierdza sprawa śmierci amerykańskiego dziennikarza Danny’ego Casolaro, który prowadził śledztwo na temat tajemniczego ugrupowania o nazwie „Ośmiornica”.

Dzieciństwo Dannego

Danny Casolaro urodził się 16 czerwca 1947 roku w katolickiej rodzinie z Wirginii Zachodniej jako drugie z siedmiorga dzieci. W dzieciństwie nie wyróżniał się niczym specjalnym – przykładnie chodził do kościoła w każdą niedzielę, a w szkole radził sobie nieźle, choć bez wyróżnień. W późniejszych latach często opowiadał przyjaciołom, że zawsze uważał się za czarną owcę w rodzinie. Głównie dlatego, że nie odniósł takich sukcesów jak jego ojciec-ginekolog i brat Tony, który również wybrał medyczną karierę. To było jednak tylko jego samokrytyczne spojrzenie. Zarówno wśród członków rodziny jak i licznych przyjaciół Danny uchodził za człowieka serdecznego, bystrego, pełnego energii i niegasnącego optymizmu.

Trochę później, już jako młodzieniec Danny szybko odkrył swoje prawdziwe powołanie – dziennikarstwo śledcze. Jego najlepszy okres kariery zawodowej przypadł na lata 70. kiedy to pracował jako tzw. wolny strzelec. Szczególnie pociągały go wówczas wszelkie kontrowersyjne tematy związane z nielegalną działalnością na skalę międzynarodową. Zajmował się m.in. tematem przemytu opium z Chin do Stanów Zjednoczonych i poczynaniami Fidela Castro i jego popleczników. Pomimo szczerych chęci i zapału publikacje Danny’ego nigdy nie wywołały wielkiej sensacji, która przyniosłaby mu sławę. Nie układało mu się również na gruncie prywatnym – w 1981 roku rozwiódł się ze swoją żoną Terrill Pace, będącą, jak sam później wielokrotnie twierdził, jedyną miłością jego życia.

Może właśnie te zdarzenia wpłynęły na fakt, że na początku lat 80. Danny postanowił porzucić dziennikarstwo śledcze i zająć się czymś spokojniejszym. Od tamtej pory utrzymywał się głównie z pisania artykułów związanych z rozwijającym się rynkiem komputerowym, co zapewniało mu dochody wystarczające do wychowywania syna, nad którym sprawował legalną opiekę. W międzyczasie Danny pielęgnował swoje różne pasje – uprawiał amatorski boks i alpinizm, interesował się hodowlą arabskich koni oraz pisaniem prozy i poezji. Krótko przed tragicznymi wydarzeniami będącymi tematem dzisiejszego artykułu Danny zdołał wydać nawet nowelę zatytułowaną The Ice King opublikowaną przez wydawnictwo Whitmore Publishing Co.

Danny_Casolaro_smierc

Afera Inslaw i „Ośmiornica” (The Octopus)

Jednak detektywistyczne zacięcie musiało być w nim silne, bowiem po dziesięciu latach spokojnego życia Danny powrócił do zajmowania się sensacyjnymi sprawami. Czynnikiem zapalnym był wywiad, który dziennikarz przeprowadził z Billem i Nancy Hamiltonami, będącymi właścicielami firmy Inslaw – przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją i dystrybucją oprogramowania komputerowego.

Firma zasłynęła dzięki oprogramowaniu przeznaczonemu dla organów ścigania, który miało ułatwić zarządzanie prowadzonymi sprawami. Po pierwszych sukcesach Bill i Nancy napotkali poważne kłopoty. Najpierw amerykański Departament Sprawiedliwości wstrzymał płatność dla Inslaw, co doprowadziło przedsiębiorstwo na skraj bankructwa, później zaś okazało się, że ich produkt zaczął być rozprowadzany nielegalnie po różnych światowych rynkach – korzystał z niego m.in. rząd Kanady. Spowodowało to wielką aferę w Stanach Zjednoczonych - w kuluarach zaczęto mówić o zorganizowanej sieci zamieszanej w obrót narkotykami oraz inne nielegalne procedery na skalę globalną.

Taka tematyka była niczym woda na młyn Danny’ego Casolaro. Dziennikarz rozpoczął śledztwo na własną rękę, w toku którego wpadł na trop – jak twierdził – kryminalnego spisku, w którym zamieszane były różne wpływowe grupy przestępcze, agenci wywiadu, a nawet wysoko postawieni urzędnicy państwowi. Grupa nazwana przez Danny’ego „Ośmiornica” (The Octopus) miała nie tylko zarządzać licznymi nielegalnymi interesami, lecz również wykorzystywać swoje wpływy do wywierania nacisków na arenie międzynarodowej w sprawach gospodarczych i politycznych. Dziennikarz postawił za swój punkt honoru napisanie i wydanie książki, która zdemaskowałaby organizację.

Ostatni wyjazd Dannego do Martinsburga

W toku rozwoju śledztwa Danny stopniowo zaczął tracić pewność siebie. Kolejne gazety i wydawnictwa odrzucały jego starania o publikację. Mężczyzna zaczął też skarżyć się na telefony z pogróżkami wydzwaniającymi coraz częściej w środku nocy. Przyznał się do nich swojemu bratu na tydzień przed śmiercią. To jednak nie skłoniło go do zaprzestania poszukiwań.

martinsburg_danny_casolaro_smierc

Piątego sierpnia 1991 roku Danny wyjechał do Martinsburga, gdzie miał spotkać się z kilkoma informatorami. W tym czasie jego gosposia (jak twierdziła w późniejszym wywiadzie) odebrała kilka kolejnych telefonów z pogróżkami. Dziennikarz zameldował się w hotelu Sheraton zajmując pokój o numerze 517. Wedle ostatnich potwierdzonych śladów Casolaro spotkał się z Williamem Turnerem, byłym przedsiębiorcą z branży ochronnej, który przekazał mu dokumenty na temat sprawy korupcyjnej powiązanej jakoby z Ośmiornicą.

Tragedia w hotelu Sheraton

Jedną z ostatnich osób, które miały kontakt z Dannym był Mike Looney zajmujący sąsiedni pokój w Sheratonie. Mężczyźni rozmawiali przy kilku okazjach w trakcie swojego pobytu. Dziewiątego sierpnia około godziny dwudziestej dziennikarz zdradził Looneyowi, że ma się spotkać z człowiekiem mającym dla niego materiały przełomowe dla sprawy. Jak się później okazało informator wycofał się ze spotkania. W okolicach godziny dwudziestej drugiej Danny kupił kawę w pobliskim sklepie – wtedy po raz ostatni widziano go żywego.

Około południa następnego dnia służba hotelowa znalazła martwe ciało dziennikarza w wannie pokoju 517. Mężczyzna był nagi z licznymi głębokimi nacięciami na obu nadgarstkach. Policja wezwana na miejsce znalazła przy denacie opróżnioną puszkę po piwie, napoczętą butelkę wina, dwa worki na śmieci oraz zakrwawioną brzytwę. Na stoliku w pokoju leżał też krótki, lakoniczny list pożegnalny, w którym Danny prosił o wybaczenie swoich bliskich. Brakowało za to dokumentów, które – jak ustalono w toku późniejszego śledztwa – dziennikarz otrzymał od Williama Turnera. Materiały te nigdy nie zostały odnalezione. Po dokonaniu sekcji koroner potwierdził śmierć w wyniku wykrwawienia, zaś całe zdarzenie zostało sklasyfikowane jako samobójstwo.

Pytania i niejasności

Od samego początku sprawa śmierci Danny’ego Casolaro budziła wątpliwości. Największą z nich był fakt, że zmarły dziennikarz cierpiał na hemofobię, czyli lęk przed krwią. Jeżeli więc zdecydowałby się popełnić samobójstwo raczej wybrałby inny sposób niż podcięcie sobie żył. Dziennikarze z redakcji The Village Voice zajmujący się tą sprawą zwracali również uwagę na przejawy niekompetencji podczas śledztwa policyjnego. Woda w wannie została spuszczona bez pozyskania próbek do analizy, uszkodzono też lub całkowicie zniszczono większość odcisków palców. Co więcej, wkrótce po zabraniu zwłok pokój został dokładnie wyczyszczony przez profesjonalną ekipę sprzątającą, co uniemożliwiło policjantom dokładniejsze oględziny.

the_village_voice_danny_casolaro

Jeden z pracowników hotelu, którzy znaleźli ciało twierdził też, że w łazience widział dwa zakrwawione ręczniki użyte najwyraźniej do wytarcia podłogi. Obiekty te nigdy nie zostały włączone do materiału dowodowego. Wspomniana redakcja zaczęła też otrzymywać anonimowe telefony od rozmówców przekonanych, że śmierć Danny’ego miała związek ze sprawą, nad którą pracował, a w zatuszowanie morderstwa zaangażowani byli różni wysoko postawieni ludzie.

Narastające wątpliwości i kontrowersje wokół sprawy skłoniły władze Wirginii Zachodniej do wszczęcia formalnego dochodzenia, w wyniku którego dokonano autopsji ciała. W jej toku ustalono, że na ciele denata znajdowały się dwa siniaki – jeden na czole, drugi na ramieniu. Brakowało również trzech końcówek paznokci. Sugerowało to, że dziennikarz w chwili śmierci nie był w pokoju sam, choć brakowało jednoznacznych dowodów potwierdzających ową tezę. Policja dokonała również ponownych oględzin pokoju 517 i przesłuchała wszystkich potencjalnych świadków, którzy mieli kontakt z Dannym w ostatnich dniach i godzinach jego życia. Śledztwo nie przyniosło nowych odpowiedzi, więc po krótkim czasie zostało umorzone.

Człowiek z limuzyny

Na pogrzebie Danny’ego miało miejsce pewne zagadkowe zdarzenie. Pod koniec ceremonii w pobliżu cmentarza zajechała czarna limuzyna, z której wysiadło dwóch mężczyzn w mundurach z licznymi odznaczeniami militarnymi. Jeden z przybyszy podszedł w milczeniu do trumny, położył na niej medal, zasalutował po czym wrócił do samochodu i odjechał. Jak się później okazało żaden z uczestników ceremonii nie miał pojęcia, kim był ten mężczyzna, ani dlaczego pojawił się na pogrzebie. Ann Klenk, jedna z przyjaciółek Danny’ego opowiadała później:

„Kiedy wróciliśmy do domu Frances, matki Danny’ego zapytałam ją: ‘Frances, kim był ten mundurowy?’ Odpowiedziała mi ze zdziwieniem: ‘Myślałam, że ty to wiesz’. Więc zapytaliśmy wszystkich gości w domu, musiało być ich około pięćdziesięciu. Nikt nie znał tego człowieka. Nikt.”

Kolejna zagadkowa śmierć

Nieliczne zachowane notatki sporządzone przez Danny’ego Casolaro trafiły ostatecznie do dwójki pisarzy zajmujących się sensacyjnymi, niewyjaśnionymi sprawami – Kenna Thomasa i Jima Keihta. Na podstawie owych zapisków i własnego śledztwa w 1996 roku autorzy wydali książę „The Octopus”, w której przedstawili teorię na temat tajemniczej organizacji, która jakoby była odpowiedzialna za śmierć dziennikarza. Książka wzbudziła niemałą sensację, choć oczywiście niczego nie dowodziła – została wszak napisana na bazie poszlak i domysłów.

danny_casolaro_zagadkowa_smierc

Do zastanowienia skłania jednak zdarzenie, które miało miejsce trzy lata później, we wrześniu 1999 roku. W trakcie pobytu na festiwalu Burning Man w miejscowości Black Rock Jim Keith stracił równowagę na scenie i spadł na tyle niefortunnie, że poważnie uszkodził sobie kość piszczelową. Pisarz został przetransportowany do pobliskiego szpitala, gdzie miał zostać poddany operacji pod narkozą. Z niewiadomych przyczyn po usłyszeniu tej diagnozy Jim stał się bardzo nerwowy. Tuż przed zabiegiem powiedział do swojego bratanka, Chrisa Davisa:

„Mam przeczucie, że jeśli mnie uśpią, to już się nie obudzę.”

I tak się właśnie stało. Krótko po operacji Jim umarł w wyniku zakrzepu, który dostał mu się do płuc. Choć oficjalnie nie było powodów do wszczęcia śledztwa, wielu znajomych pisarza poddawało w wątpliwość przypadkowość jego zgonu i wskazywało na powiązania z napisaną trzy lata wcześniej książką.

Jak było naprawdę?

Historia śmierci Danny’ego Casolaro pozostawiła po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Na przestrzeni lat powstały liczne teorie na temat tego zdarzenia. Jedne z nich mówiły, że za śmierć Danny’ego odpowiedzialna była mafia, inne wskazywały na CIA. Niektórzy twierdzili, że dziennikarz w istocie popełnił samobójstwo, które zaaranżował w taki sposób, by sugerowało morderstwo. Miała to zainspirować i skłonić innych do kontynuowania jego dzieła w rozpracowywaniu Ośmiornicy.

Wiele osób – w tym rodzina dziennikarza – do dziś jest przekonanych, że Danny padł ofiarą ludzi, dla których jego śledztwo było niewygodne. Nawet jeżeli rzeczywiście tak było, prawdopodobnie nigdy nie poznamy prawdy.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone