Dziś o prywatności w sieci oraz odpowiedź na pytanie, skąd reklamodawcy oraz wielkie koncerny wiedzą o nas tak dużo. Wraz z rozwojem technologii i tzw. „ubieralną” elektroniką nasza prywatność powoli będzie zanikać. Komputery, laptopy, tablety i smartfony przekazują informacje na wewnętrzne serwery dużych korporacji. Również takie urządzenia jak smartwatche, a nawet lodówki z podłączeniem do internetu mogą udostępniać Twoją prywatność. Niedługo stanie się ona towarem deficytowym, na który będzie stać tylko najbogatszych. Jak legalnie szpiegują wielkie koncerny? O tym w dalszej części artykułu.

Po kolei

Polityka cookies. Każdy widział, każdy niby rozumie, ale nie każdy wie na co się zgadza klikając ikonkę akceptacji. Pliki cookies, czyli potocznie mówiąc ciasteczka, to pliki, w których zapisywane są informacje przez przeglądarkę internetową miedzy innymi w sytuacjach, gdy np. zalogowałeś/-aś się na Facebooka i zaznaczyłeś, że chcesz być automatycznie logowany do tej strony. Nawet najprostsze zgodzenie się z regulaminem cookies tez zostanie odnotowane.

Może się to wydać pomocne, ale trzeba pamiętać, że w cookies znajdują się takie informacje jak:

  • z jakiej strony weszliśmy na tą aktualną,
  • ile czasu spędziliśmy na danej stronie,
  • jakiego typu strony otwieramy w naszych przeglądarkach,
  • frazy wpisywane w wyszukiwarkach.

Każda informacja pozostawiona na stronie będzie zbierana w mały pakiet danych i wysyłana do zewnętrznego serwera lub chmury (cloud). Wgląd w te informacje mają serwisy internetowe, które mogą później łatwo zaplanować swoją kampanię.

Kiedy oglądasz filmy na Youtube, często przed materiałem filmowym wyświetlane są reklamy. W większości reklamy są powiązane z tym, co zawiera dany klip.

Jak to działa?

Wszystko dzięki tagom. Twórca zamieszczający film może dodać słowa kluczowe powiązane z omawianymi tematami. Ma to w głównej mierze służyć lepszemu wyszukiwaniu materiału. Jeśli w tagach znajdzie się jakaś marka, która aktualnie prowadzi kampanię, reklama danej firmy może pojawić się w pasku na dole lub tuż przed początkiem wideo. Skoro oglądasz ten filmik, to możesz być zainteresowany tym, co jest wyświetlane w banerach reklamowych. Oczywiście zostanie to wszystko odnotowane i zapamiętane, żeby nie napastować użytkownika ciągłymi reklamami tego samego produktu bądź firmy oraz w celu dodawania również reklam często z innej branży.

Monitorowanie chmur i serwerów

W Stanach Zjednoczonych oraz w większości anglojęzycznych krajów wykorzystywane są często usługi głosowe. W jaki sposób pomaga to koncernom w skutecznej reklamie?
Usługi głosowe muszą zostać wysłane na serwery danego producenta telefonu lub do Google i tam przeanalizowane. Po chwili dostajemy gotowe informacje na telefon. Podobnie jak w poprzednim sposobie, informacje zostaną zapisane na serwerach wewnętrznych.

Zebrane informacje pomagają stworzyć Twój profil marketingowy. Nawet takie aplikacje jak Endomondo są w stanie zoptymalizować reklamy idealnie pod użytkownika, bez zbędnej nachalności. Powiedzmy, że jesteśmy początkującym sportowcami i przebiegliśmy tylko 2 km. Taka informacja jest wysyłana do analizy,  a my otrzymujemy reklamy ubrań sportowych, butów i akcesoriów wprost na swój telefon. Jeśli przebiegliśmy dłuższy odcinek, może to znaczyć, że jesteśmy zaangażowani w sport. Wtedy wyświetlane reklamy będą dotyczyć droższych i bardziej profesjonalnych sprzętów. W większości przypadków zgadzamy się z taką polityką, po części dlatego, że korzystamy za darmo z niektórych serwisów.

Chciałbym jeszcze wspomnieć człowieka o nazwisku Greenwald. Jest to amerykański prawnik oraz dziennikarz, który zajmuje się bezpieczeństwem i inwigilacją w sieci. Po atakach z 11 września na WTC Amerykanie przyzwolili na większą inwigilację przez swój rząd. Wszedł on w kooperację z największymi firmami świata, aby zbierać i filtrować wszystkie informacje. Miało to zapobiegać późniejszym atakom terrorystycznym. Tak też się stało, natomiast owe informacje przysłużyły największym koncernom do rozwijania marketingu sieciowego. Greenwald wraz z innymi ludźmi zaangażowanymi w publikowanie materiałów na temat inwigilacji i zbierania informacji o użytkownikach otrzymał nagrodę Pulitzera za wkład w służbę publiczną w 2014.

Jak się bronić?

Można skorzystać z programów blokujących wypłynięcie naszych danych. Jeśli korzystamy z programów typu DropBox czy Google Drive rozwiązaniem może się okazać program CloudFogger pozwalający na zaszyfrowanie danych lokalnych jak również zsynchronizowanych w chmurze.
Alternatywnym rozwiązaniem dla wyszukiwarki Google jest DuckDuckGo. Twórcy wyszukiwarki podkreślają dbałość o ochronę prywatności użytkowników i twierdzą, że nie gromadzą żadnych danych.
Jeśli zależy nam na poufnej komunikacji, warto zaopatrzyć się w Privnote. Działa w bardzo prosty sposób. Po wpisaniu wiadomości odbiorca dostanie maila z linkiem. Gdy otworzy go, w tym samym momencie mail zostanie usunięty z serwera. Po zamknięciu okienka, wiadomość znika na zawsze.
Chrome ma swojego sobowtóra! Jest nim SRWare Iron, który działa w oparciu o kod Chrome, nawet wygląda podobnie, ale nie wysyła ani nie przechowuje żadnych informacji o użytkowniku.

Ochrona danych w wyszukiwarce

Większość ludzi akceptuje to, że Google wie więcej o nas niż nasi znajomi a nawet rodzina (co zostało udowodnione poprzez badania nad algorytmem Google’a). Przypomnijmy sobie wycieki zdjęć nagich aktorek oraz atak na serwery Sony. Takie rzeczy dotyczą również nas, o ile posiadamy konta internetowe lub cenne informacje na zewnętrznych serwerach. Tego typu działania, ten rodzaj marketingu będzie się rozwijał w równie dynamicznym tempie jak do tej pory. Warto się zastanowić, jak cenna jest dla nas nasza prywatność i co jesteśmy w stanie poświęcić, aby ją zachować.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone