Maj 2013. Wyspa na Hawajach – słońce spływa zielonymi dolinami, fale oceanu liżą stopy wysokich klifów. Mogłoby się wydawać, że to miejsce idealne na wypoczynek, ale jest tu coś więcej.

Pod ziemią kryje się jedna z najlepiej strzeżonych baz na świecie – kompleks Agencji Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych. Co jest aż tak tajne, że skrót NSA jest w Ameryce często rozwijany jako No Such Agency (Nie Ma Takiej Agencji)? Między innymi to, co tego pięknego majowego dnia wyniósł z niej Edward Snowden.

„Z najwyższą klauzulą tajności NSA zbiera dane o połączeniach telefonicznych milionów użytkowników sieci Verizon”

Tak brzmiał pierwszy komunikat Snowdena opublikowany w Guardianie, 6 czerwca 2013 roku. Był to pierwszy kamień wrzucony do ogródka amerykańskich i brytyjskich agencji – pierwszy kamień lawiny, która błyskawicznie zasypała media na całym świecie tajnymi informacjami o rządowych projektach.

Od tego dnia opinia publiczna szokowana była kolejnymi nagłówkami Guardiana, za którym wtórowały gazety na całym świecie: „NSA obserwuje i zbiera szczegółowe dane użytkowników Google'a, Facebooka i pozostałych amerykańskich firm internetowych”, „NSA szpieguje miliony połączeń telefonicznych, e-maili i wiadomości tekstowych poza granicami USA”.

Dodatkowo wyszła na jaw podwójna gra Stanów Zjednoczonych – z jednej strony podpisały one umowę z Wielką Brytanią, dzięki której Londyn udostępniał Waszyngtonowi prywatne dane swoich obywateli, a z drugiej strony w tym samym czasie Amerykanie podsłuchiwali rozmowy najważniejszych brytyjskich polityków. Nie tylko zresztą brytyjskich – najgłośniejsza afera dotyczyła inwigilowania Angeli Merkel i najwyższych rangą polityków Unii Europejskiej.

Bohater zwykłych ludzi, naiwny idealista czy sfrustrowany szkodnik?

Czerwcowy wieczór w jednym z hongkońskich hoteli, w którym w czerwcu 2013 roku ukrył się Snowden. To tutaj rozmawia on z Glennem Greenwaldem z Guardiana i Laurą Poitras, która nagrywa wywiad. Snowden przekazuje im dokumenty, które wykradł z bazy NSA.

Jak przyzna później Greenwald – Guardian opublikował jedynie 1% informacji otrzymanych od „bohatera”.

Były rządowy analityk może przebywać w Hong Kongu przez 90 dni, ale ma już na karku amerykańskie służby, które ścigają „zdrajcę” ojczyzny, dlatego musi jak najszybciej znaleźć kraj, który udzieli mu azylu. Co doprowadziło go do tego hotelowego pokoju?

Snowden zawsze marzył o tym, żeby służyć w Marines, ale nie dostał się do armii z powodu problemów zdrowotnych. Jego prywatna walka o demokratyczne wartości Ameryki przeniosła się więc z poligonu do internetu. Szybko zauważył, że wojna o ideały widziana spod żołnierskiego hełmu jest tak naprawdę walką o władzę i kontrolę – jeśli zobaczy się ją znad klawiatury analityka komputerowego.

Kolejni pracodawcy – od CIA do NSA pokazywali mu, jak łatwo ogrom inwigilacji każdej strefy życia zwykłych zjadaczy chleba może być usprawiedliwiony dbaniem o bezpieczeństwo na świecie. Tak Snowden znalazł się na Hawajach. Na Hawajach, gdzie miał wszystko – miłość, dom z widokiem na ocean i pracę z roczną pensją w wysokości 200 000 dolarów. Ale był Wielkim Bratem, obserwującym wszystko z wygodnego fotela – od kochającej się pary przy automatycznie uruchamianej kamerce w laptopie do relacji ze zniszczenia mieszkania terrorystów wraz z zabiciem przypadkowych dzieci na ulicy.

Setki obrazów z prawdziwymi ludźmi – z ich życiem włączanym i wyłączanym jednym kliknięciem. Ta świadomość doprowadziła go do pokoju w hongkońskim hotelu.

Gdzie jest teraz Snowden?

W Moskwie, gdzie mieszka razem ze swoją partnerką, Lindsay Mills, która dołączyła do niego w 2014 roku. Snowden otrzymał tam azyl, ale nie zamierza zostać w Rosji na stałe.

Człowiek, który ujawnił 1,5 miliona tajnych plików, walcząc z inwigilacją obywateli przez swój rząd, paradoksalnie przebywa przecież w państwie, które niemal jawnie nie przestrzega norm praw człowieka.

Stara się więc o azyl w Szwajcarii, w której mieszkał, pracując dla CIA. Nie zdradza, czym zajmuje się w Rosji – zaznacza tylko, że pracuje tam jeszcze intensywniej niż w Ameryce na rzecz respektowania prywatności. Mimo upływu czasu wciąż nakręca debatę publiczną na ten temat, a Guardian na swojej stronie na bieżąco aktualizuje niezwykle rozbudowaną sekcję poświęconą Snowdenowi.

Gdzie jest Snowden

Wszyscy jesteśmy obserwowani

To zdanie brzmi w obecnych czasach wręcz trywialnie – kiedy każdy mieszkaniec Londynu jest obserwowany przez kamery przemysłowe 300 razy dziennie, a Facebook wzbogaca się o 300 milionów zdjęć każdego dnia. Czy w takim razie poświęcenie przez Snowdena całego swojego życia było bezsensowne?

Nie mnie to oceniać, jednak w naszych czasach chyba każdy ma świadomość głębokiej inwigilacji, która coraz mniej nas bulwersuje – szczególnie, że sami dobrowolnie wrzucamy do sieci masę danych o sobie.

Kiedy przejdziemy się ulicami polskich miast – podglądanymi przez setki kamer – i razem z firmą F-Secure zapytamy przechodniów, czy wiedzą, kim jest Edward Snowden – jedynie 54% z nich odpowie, że tak. Co ciekawe, jest on częściej rozpoznawany przez grupę wiekową 45-54 lata (64%), a najrzadziej przez ludzi młodych w wieku 18-24 lata (45%).

Tymczasem Snowden został Człowiekiem Roku Guardiana i kilkukrotnie był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Dlaczego?

#PardonSnowden

Według Komisji Noblowskiej rozpoczął on globalną dyskusję na temat naszego bezpieczeństwa kupowanego u agencji rządowych za cenę naszej wolności, dając jednocześnie mocne argumenty przeciwnikom aktualnych władz w wielu krajach i zwolennikom walki o swoją prywatność.

10 grudnia w Waszyngtonie wyświetlili oni na ścianie Muzeum Newsów i Dziennikarstwa 4000 wiadomości od ludzi, którzy popierają Snowdena i dziękują mu za to, co zrobił. Noc była więc podpisana słowami: „Prawdziwy patriotyzm: mówić głośniej, kiedy twój rząd traci swój kompas moralny”.

Jak sam Snowden podkreśla, „kiedyś pracował dla rządu, teraz pracuje dla społeczeństwa”. Ale większość ludzi po prostu żyje dalej, tak jak żyli – może tylko jeszcze więcej osób zakleja kamerki w swoich laptopach.

Podziel się tym
Tweet about this on Twitter Share on Reddit Share on Google+ Share on Facebook Share on LinkedIn Email this to someone